Gazeta Wyborcza zasugerowała, że w manifestacjach zwolenników prawa do aborcji w przypadku, gdy dziecko może urodzić się niepełnosprawne, biorą udział kibice Arki Gdynia, którzy mieli napaść na biuro posła PiS. Portale arkowców uznały to za manipulację, a w rozmowie Niezależną bzdurą nazwał „Megafon”, przez 28 lat prowadzący doping na meczach Arki. A jakie jest Twoje podejście do tej sprawy, kibica rywalizującej z Arką Lechii?

Wiadoma gazeta stara się rozpętać wokół tej sprawy emocje, bo rozemocjonowanymi ludźmi łatwiej manipulować. Porozmawiajmy o tym w sposób bardzo racjonalny, wyjęty z emocji. Nikt nie odbiera kobietom ani odrobiny wolności, w tym także seksualnej. Nie jest ograniczona ich wolność wyboru, mają prawo współżyć z kim chcą, to oczywiste, nikt nie ma pomysłów, by to zmieniać. Natomiast wolność jednostki ograniczona jest prawem drugiego człowieka. Bez emocji, to o co walczą manifestujący na ulicach, to jest prawo do zabicia dziecka, bo przez to, że się urodzi, może być kłopotem, obciążeniem. Każdy z nas był kiedyś w tym stadium rozwoju przed narodzinami, każdy był dzieckiem, a dzisiaj żyje, bo jego rodzice nie zdecydowali się na aborcję, choć może w domu często się nie przelewało.

Tak widział to Jan Paweł II, którego rocznicę wyboru na papieża przypominali niedawno kibice w wielu miastach.

Jan Paweł II mówił, że to jest walka cywilizacji życia z cywilizacją śmierci. Nie ma prawa do zabijania innego człowieka, bo może urodzić się chory, albo dlatego, że jest już na tyle słaby, że jest obciążeniem dla społeczeństwa. Te środowiska, które głoszą tę ideologię, chcą nie tylko aborcji, ale i eutanazji i wprowadziły ją w niektórych krajach na Zachodzie. Ta ideologia najpierw odhumanizowuje tych, których chce zabić. Może takim być niepełnosprawne dziecko albo stary człowiek, który już jest nieprzydatny, nie daje nadziei na to, że będzie użyteczny, będziemy musieli się nim opiekować. Dlatego słyszymy, że dziecko nie jest człowiekiem. To nie jest człowiek, to jest problem. 

Słyszymy też, że konieczność urodzenie dziecka to „piekło kobiet”.

Mówią to ludzie, którzy jednocześnie stwierdzają, że nie można zabić psa i nie powinno się powodować niepotrzebnego cierpienia zwierząt. Nie mówię, że nie mają racji. Uważam, że mają. Ale odmawiając prawa do życia dzieciom poczętym stawiają je poniżej zwierząt, dlatego, że mogą być dla kogoś obciążeniem.

Skąd bierze się ta ideologia, którą w agresywnej i emocjonalnej formie głoszą w tych dniach „GW” czy TVN, które obok tęczowych flag na agresywnej manifestacji chętnie widziałyby kibiców?

Gdy w Norymberdze sądzono hitlerowskich zbrodniarzy, oni tłumaczyli się, że robili tylko to, co było zgodne z ówczesnym prawem. Działali w granicach prawa, a prawo nie działa wstecz. Mimo to byli oni skazywani, bo sąd uznawał, że prawo naturalne, prawo do życia, jest ponad prawem stanowionym. Bohaterem był żołnierz Wehrmachtu Otto Schimek, który odmówił brania udziału w egzekucji bezbronnych Polaków. W gruncie rzeczy Żydzi czy narody słowiańskie, w tym Polacy, też mieli być zabijani, bo byli obciążeniem dla Niemców, którzy głosili ideologię Drang nach Osten, marszu na Wschód. Minęło 70 lat i dziś wtłacza nam się do głów, że prawo naturalne można ograniczyć w imię demokratyzacji i postępu. Dla głoszących tę ideologię za chwilę obciążeniem może stać się każdy z nas.