Manifestacja zakończyła się przed siedzibą kurii metropolitalnej, choć początkowo demonstranci zamierzali zakończyć ją przed Archikatedrą. Gdy zorientowali się, że przed świątynią zgromadziło się kilkudziesięciu przedstawicieli środowisk narodowych i prawicowych, przeszli obok pod znajdującą się w pobliżu siedzibę kurii.

Przed zamkniętą bramą kurii krzyczeli „Otwórz biskupie”, „Prawda jest po naszej stronie”, „Tchórze”, „Wyp…ć”. Zawiesili na bramie niesione podczas manifestacji plakaty z hasłami, takimi jak: „Trzeba było nas wyskrobać”, „Wolna c...a wolna Polska”, „Gdyby ministranci zachodzili w ciążę, aborcja byłaby sakramentem”, „Aborcja powinna być legalna do 71, roku życia”, „Katolicy precz od macicy”.

Na bramie zawiesili też kilkadziesiąt drucianych wieszaków na ubrania oraz tęczową flagę. Potem policjanci ogrodzili ich od bramy. Grupa demonstrantów przekrzykiwał się z narodowcami. Policja oddzielała ich od siebie.

Manifestacja nazwana „Marsz żałobny praw kobiet” rozpoczęła się przed wejściem do Ogrodu Saskiego w śródmieściu. Jej uczestnicy przeszli przez park i zgromadzili się w muszli koncertowej na krótki wiec.

„Aborcja na życzenie to oddanie podmiotowości kobietom i wszystkim innym osobom z macicami, i zaufanie, że każda z nich podejmie najlepszą dla siebie decyzję. Decyzja będzie najlepsza, bo każda kobieta i wszystkie osoby z macicami znają najlepiej siebie i warunki swojego życia”

– powiedziała młoda kobieta. Na koniec wystąpienia wyznała, że dokonała aborcji, co zebrani przyjęli aplauzem. „Moja macica nie twoja sprawa” - skandowali.

Starsza kobieta, jedna z nielicznych wśród młodzieży dominującej wśród demonstrantów, zapewniała o swoim poparciu dla młodych. "Mam 60 lat, gdy byłam na studiach walczyłam o waszą wolność. Teraz wam jest ona zabierana, małymi kroczkami, po cichu. Nie wycofujcie się, tak jak my kiedyś nie wycofaliśmy się, choć byliśmy bici, pałowani, byli wśród nas konfidenci. Wielu nas emerytów wspiera was” – mówiła kobieta.

Z Ogrodu Saskiego demonstranci przeszli pod Katolicki Uniwersytet Lubelski. Tam wznosili okrzyki przeciwko profesorowi tej uczelni, ministrowi edukacji i nauki Przemysławowi Czarnkowi. „Przeproście za Czarnka” i „Przemek Czarnek wyp…j” – skandowali. Spod KUL przemaszerowali przez Aleje Racławickie, Krakowskie Przedmieście i ul. Królewską pod kurię metropolitalną.

Policja zatrzymała jedną osobę, za naruszenie nietykalności policjanta podczas interwencji pod bramą kurii. Wylegitymowała 10 osób, które nie przestrzegały obowiązujących przepisów związanych z epidemią – podał rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Lublinie komisarz Kamil Gołębiowski. „Jeszcze informacje spływają, policjanci patrolują miasto jeszcze nie wszyscy się rozeszli” – zaznaczył policjant.