Przed godz. 11 protestujący zaczęli się gromadzić przed kościołem Św. Krzyża na Krakowskim Przedmieściu. Kilkunastu aktywistów po drugiej stronie ulicy stało z plakatami, na których wypisano hasła: "Moje ciało mój wybór"; "To jest wojna. Sadyści! Idziemy po was"; "Co wy k...wa wiecie o rodzeniu"; "Piekło kobiet jest w Polsce"; "Aborcja jest prawem".

Wysłanniczka grupy, z transparentem próbowała wejść do kościoła i zakłócić mszę. Akompaniował jej "chórek" lewaków, skandujących "Wpuśćcie ją!". Nie została ona jednak wpuszczona przez młodych mężczyzn, którzy zablokowali wejście. Na profilach w mediach społecznościowych pojawiły się informacje, że osoby ze Straży Marszu Niepodległości "chronią kilka warszawskich kościołów przed zapowiadanymi profanacjami". Młodzież zachowała się wzorowo, nie używając wobec prowokatorki siły, ale stanowczo blokując jej drogę do wejścia.

 

Materiał pochodzi ze strony "Marsz Niepodległości" na Facebooku. Jak ustalił red. Wojciech Wybranowski, na transparencie prowokatorki były treści antykatolickie, a nie "w obronie kobiet", jak napisał Klaudiusz Michalec (redaktor Wirtualnej Polski).

 

Widać na nim, jak także funkcjonariusz policji próbuje rozmawiać z młodą kobietą. Warto przy tym przypomnieć, że złośliwe przeszkadzanie w odprawianiu mszy świętej jest przestępstwem. Być może więc prowokatorka została ochroniona przed dwoma latami odsiadki...