"Uchodził za jednego z ojców polskiego serialu telewizyjnego" - napisał krytyk filmowy Andrzej Bukowiecki.

"Wojenno-szpiegowska Stawka większa niż życie to do dzisiaj jeden z najpopularniejszych polskich seriali, mimo swej wymowy ideologicznej. Serial, oparty na scenariuszach spółki Zbigniew Safian - Andrzej Szypulski, z którą Konic potem jeszcze kilkakrotnie współpracował, początkowo miał postać telewizyjnych przedstawień teatralnych – popularnej Kobry. Od 1965 r. Konic wyreżyserował dwanaście z nich – ostatni w lutym 1967 r. Miesiąc później rozpoczęła się realizacja Stawki… w formie serialu, w reżyserii – na zmianę – Konica i Janusza Morgensterna. To Konicowi Emil Karewicz zawdzięcza obsadzenie w roli Brunnera"

- wyjaśnił Bukowiecki w "Magazynie Filmowym SFP" (2010).

"Któregoś dnia zadzwonił do mnie Andrzej Konic" - opowiadał w październiku 2013 roku w telewizyjnej audycji "Świat się kręci" Karewicz. "Słuchaj Emil mam dla ciebie rolę. Robię w czwartkowym przedstawieniu Stawkę większą niż życie, rozumiesz mundury, wojna, to tamto, śmamto… Bardzo ciekawy temat. Główną rolę będzie robił Mikulski, a ty tego gorszego" - przypomniał rozmowę sprzed lat.

Wybór Karewicza okazał się strzałem w dziesiątkę. "Nie wszyscy wiedzą, że zagrał w tylko pięciu odcinkach. gdyby wystąpił we wszystkich osiemnastu, to Kloss byłby niepotrzebny - on byłby osobą numer jeden. Zrobił tak znakomitą postać, która jest i śmieszna, i zabawna, i groźna" - mówił w tym samym programie Stanisław Mikulski.

O wpływie Konica na obsadę "Stawki" wspominał też, w 2014 roku, Bohdan Łazuka. "Sporo pracowałem z Andrzejem Konicem, niestety, opuścił już nas. Był bezkrytyczny wobec mnie. Mówię raz do niego: Andrzej, ty wiesz, gdzie ja nigdy nie zagrałem? W Stawce większej niż życie. A to był jeden z najlepszych naszych seriali, świetnie zrobiony. Wszyscy w nim grali. Wszyscy! A on mówi: Boguś, czyś ty zwariował? Przecież ty byłeś nie do wyjęcia. No, to prawda. To był cud, przypadek, cholera wie co" - opowiadał w "Dzienniku Polskim" Anicie Czupryn.

Sam Konic drugim odcinku "Stawki większej niż życie" pt. "Hotel Excelsior" zagrał rolę sturmfuehrera SA Georga. "Odcinek był skomplikowany, więc pomyślałem, że zamiast tłumaczyć to wszystko jakiemuś aktorowi, lepiej sam to zagram. I chyba miałem rację" – wspominał.


Andrzej Konic urodził się 24 lipca 1926 r. w Warszawie. Podczas niemieckiej okupacji był żołnierzem Narodowych Sił Zbrojnych (NSZ). W czasie Powstania Warszawskiego walczył w Samodzielnym Batalionie im. Brygadiera Mączyńskiego w kompanii "Leśnej" imienia "Szarego" w Lasach Chojnowskich. Miał pseudonimy "Nałęcz" i "Andrzej" i stopień wojskowy strzelca z cenzusem - maturę zdał na tajnych kompletach. Wkroczenie Armii Czerwonej zastało go w Piotrkowie Trybunalskim, stamtąd przeniósł się do Trójmiasta, by kontynuować działalność konspiracyjną. Po krótkotrwałym aresztowaniu przez UB ukrywał się w Krakowie. W 1948 r. ukończył Szkołę Główną Handlową (SGH)w Warszawie, w tym samym roku wygrał konkurs na lektora Polskiego Radia.

Jak napisał Bukowiecki, jeszcze podczas okupacji Konic zbierał płyty z muzyką operową i uczył się śpiewu u samej Ady Sari. "Śpiewakiem nie zostałem. Brak mi pamięci muzycznej - trudność sprawiało mi zapamiętanie arii od początku do końca" – powiedział Konic "Gazecie Wyborczej". "No i śpiewanie rujnowało mi zdrowie - miałem potworne rezonansowe bóle głowy, chwiałem się na nogach. Zwłaszcza gdy poszerzyłem skalę śpiewu, gdy przyszły wysokie dźwięki" - wyjaśnił.

W 1952 r. zdał eksternistyczny egzamin aktorski i przez cztery lata występował na różnych scenach. W 1958 r. rozpoczął współpracę z Telewizją Polską. W 1963 r. zdał kolejny eksternistyczny egzamin - reżyserski.

W latach 1952-60 występował jako aktor na stołecznych scenach, m.in. w Teatrze Nowej Warszawy i Teatrze Narodowym (m.in. w spektaklach reżyserowanych przez Wilama Horzycę (1958, Hrabia von Sparren w "Księciu Homburgu" Kleista) i Władysława Krasnowieckiego (1959, Lord Chandos w "Marii Tudor" Hugo).

W latach 1961-63 prowadził w Telewizji Polskiej "Młodzieżowe Studio Poetyckie", w którym debiutowali m.in. Irena Karel, Magdalena Zawadzka, Witold Dębicki, Daniel Olbrychski i Marek Perepeczko.

W wywiadach Konic mówił, że należy do pokolenia, na które wojna wywarła głęboki wpływ. "Nie sposób tego wszystkiego wykreślić z siebie". Wyjaśniał jednak, że do tematyki wojennej podchodzi od strony sensacyjnej, bo "wojna jest terenem jakiejś legendy, czasem nawet westernu". "Wychodzę z założenia, że czym innym jest realizowanie filmu dla 200 koneserów, a czym innym dla 10 milionów ludzi. Staram się robić filmy, które mogą zainteresować właśnie 10 milionów ludzi".

"Andrzej Konic nie krył zamiłowania do gatunków popularnych, lubianych przez masową widownię" - ocenił Bukowiecki.

Był prekursorem nowych form telewizyjnych. Taką była "Szklana niedziela", pierwszy program familijny "na żywo", przypominający współczesne sitcomy. "Trzyosobowa rodzinka oglądała przez cały dzień telewizję, a w przerwach komentowała to, co zobaczyła. Córeczkę grała Ewa Złotowska, znana najbardziej jako… pszczółka Maja, której użyczyła głosu" - napisała Barbara Rotter-Stankiewicz w "Dzienniku Polskim" w marcu 2010 roku. "W role rodziców wcielili się natomiast Danuta Szaflarska i Andrzej Szczepkowski, a całość reżyserował Andrzej Konic. Nic więc dziwnego, że owe pełne wdzięku i dowcipu +przerywniki+ stały się wkrótce programem głównym, a filmy czy wiadomości schodziły na plan dalszy. W programie telewizyjnym wypatrywało się godzin kolejnych wejść Szklanej niedzieli i włączało telewizor specjalnie na nie. A w poniedziałek było o czym rozmawiać - przecież wszyscy oglądali ten sam program, bo innego po prostu nie było" - przypomniała.

"W tym, co realizuję, interesuje mnie głównie akcja. Poprzez akcję, poprzez działanie manifestują się zawiłości psychologiczne, uwarunkowania społeczne i problemy obyczajowe. Myślę, że siłą seriali jest właśnie akcja"

– mówił Konic.

"Podczas projekcji moich filmów, nawet gdy w kuchni kipi herbata, nikt nie biegnie jej wyłączyć" - zacytowała Konica Renata Sas w "Dzienniku Popularnym" (1979).

"Stawkę większą niż życie" Konic reżyserował, razem z Januszem Morgensternem, w latach 1967-68. "Serial kupiło ponad 40 krajów, był pokazywany nawet w Stanach Zjednoczonych, Australii i Chinach"

– wspominał po latach Konic.

W 1973 r. zrealizował kolejny serial "Czarne chmury". "Pierwszy polski serial spod znaku płaszcza i szpady" - pisano w prasie lat 70. "Nie będzie nadużyciem twierdzenie, że serialem tym chciano odwrócić uwagę widza od historycznej roli Kresów, tak wyraziście obecnej i przypominanej ekranizacjami Trylogii" - napisał historyk Rafał Habielski ("Polityka czy propaganda. PRL wobec historii", Muzeum Historii Polski, Warszawa 2009).

W latach 1988-91 wyreżyserował kolejny popularny serial "Pogranicze w ogniu", w którego obsadzie znaleźli się m.in. Olaf Lubaszenko i Cezary Pazura.

Zrealizował cztery odcinki serialu "Najważniejszy dzień życia". "Dwa z nich, Gra, z Ryszardą Hanin w roli prostej kobiety wygrywającej teleturniej, i Uszczelka, z Henrykiem Bąkiem jako skorumpowanym dyrektorem fabryki, zaliczane są do najwybitniejszych osiągnięć polskiego filmu telewizyjnego" - przypomniał Bukowiecki.

Powstały w międzynarodowej koprodukcji serial "Życie na gorąco" (1978) miał być - w pierwszym zamyśle reżysera - w pewnym sensie współczesną kontynuacją "Stawki większej niż życie". "Główną rolę miał zagrać Stanisław Mikulski. Jednak po rozmowach uznaliśmy, że nie będziemy ryzykować, że należy zrobić zupełnie nowy serial" - opowiadał Konic Tomaszowi Gawińskiemu ("Angora", 2007). W rezultacie główną rolę zagrał Leszek Teleszyński, który dwa lata wcześniej wcielił w postać Ordynata Michorowskiego w "Trędowatej", wyreżyserowanej przez Jerzego Hoffmana.

Serial nie został dobrze przyjęty - spotkał się z drwinami telewizyjnej widowni i krytyki. "Gdyby wówczas był internet, cytaty z serialu były żelaznymi memami" - ocenił jeden z widzów. "Nie życzyłbym najgorszemu wrogowi tych obelg i poniżeń, które posypały się na mnie po emisji tego serialu. Ze wszystkich stron. Włącznie z autorami scenariusza. To była klęska mojego życia artystycznego" - opowiadał Konic. "Dopiero po latach usłyszałem od ludzi z TV Polonia, że to świetny serial" - wspominał.

Sam też grywał w filmach i serialach. Wystąpił m.in. w "Krzyżakach" Aleksandra Forda (1960) - jako wódz zbuntowanych Żmudzinów Skirwoiłło - i "Wojnie domowej" Jerzego Gruzy (1965).

Miał w reżyserskim dorobku także m.in. filmy: "Motodrama" (1971), "W te dni przedwiosenne" (1975), "Szczęśliwy brzeg" (1983), "Na wolność" (1985), a także spektakle Teatru TV, np. "Virtuti" Jerzego Janickiego i Andrzeja Mularczyka (1970), "Poza miastem" Johna Boyntona Priestleya (1993) i "Kochankowie z klasztoru Valdemosa" Janusza Krasińskiego (1995).

Jego adaptacja sceniczna "Ani z Zielonego Wzgórza" przeszła do legendy. "Absolutny rekord 1000 przedstawień Ani z Zielonego Wzgórza w war­szawskim Teatrze Popularnym. Ża­den tytuł nigdy nie utrzymywał się tak długo na afiszu, bije nas tylko nie­śmiertelna londyńska Pułapka na myszy i… Ania z Zielonego Wzgórza w Tokio!" - poinformował "Express Wieczorny" 17 marca 1985 roku.

Andrzej Konic zmarł 25 października 2010 r. Miał 84 lata.

"Zapamiętałem Andrzeja Konica jako człowieka o niespotykanych w naszych czasach manierach, sposobie bycia, wiedzy. To był prawdziwy dżentelmen” – powiedział PAP Olaf Lubaszenko po śmierci reżysera. "Był niedzisiejszy w najlepszym tego słowa znaczeniu. Miał znakomicie opanowane rzemiosło filmowe, ale nie dbał o promocję własnej osoby. Był skromny. Pamiętam go, po prostu, jako fajnego człowieka"

– wspominał.

"Andrzej Konic był nauczycielem nie tylko samego zawodu, ale też tego wszystkiego, co jest ważne w byciu aktorem - uczył, jak się zachowywać, jakim być człowiekiem. Po latach ciągle dociera do mnie, jak wiele mu zawdzięczam" - powiedział Lubaszenko.