W ciągu 7 miesięcy z lokat odpłynęła niemal co czwarta złotówka; jest to najmocniejszy odpływ w historii - wynika z szacunków HRE Investments. Jak dodano, najnowsze dostępne dane NBP sugerują, że w ciągu roku oprocentowanie przeciętnej rocznej lokaty spadło 11-krotnie do 0,14 proc. w sierpniu.

Według HRE Investments, bankowe depozyty od dawna nie rozpieszczają.

"Przeciętna roczna lokata już od kilku lat nie chroni kapitału przed utratą siły nabywczej w wyniku działania inflacji. W ostatnich miesiącach sytuacja się tylko pogarsza. Inflacja nie odpuszcza, a cięcia stóp procentowych spowodowały, że w ciągu roku oprocentowanie przeciętnej rocznej lokaty spadło 11-krotnie do 0,14 proc. w sierpniu – sugerują najnowsze dostępne dane NBP"

czytamy w analizie HRE Investments.

Według Bartosza Turka, głównego analityka HRE Investments, trudno się dziwić, że w ostatnich miesiącach z bankowych lokat odpływają pieniądze.

"Jeszcze w lutym trzymaliśmy na nich łącznie 290 miliardów złotych. Dziś jest to o 67 miliardów mniej – sugerują wyliczenia banku centralnego wg stanu na koniec września. To oznacza, że z lokat w ciągu 7 miesięcy odpłynęła niemal co czwarta złotówka. Z tak dynamicznymi zmianami nie mieliśmy do czynienia co najmniej od 1996 roku - od kiedy NBP gromadzi stosowne dane"

przekazał Turek.

Jego zdaniem, napływające z różnych stron informacje sugerują, że oszczędności te płyną do innych aktywów, które dają szansę na solidniejsze zyski.

 "Chodzi o detaliczne obligacje skarbowe, rynek nieruchomości czy fundusze inwestycyjne. Tam w ostatnim czasie płynie nawet po kilka miliardów złotych miesięcznie. Mniejsze, ale wciąż pokaźne kwoty Polacy angażują też kupując złoto czy samodzielnie inwestując na giełdzie"

tłumaczy.

Wskazał, że większość posiadaczy lokat wciąż docenia bezpieczeństwo oferowane przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny. Jak dodał, dla takich osób fakt, że inflacja pochłania siłę nabywczą ich oszczędności wielokrotnie szybciej niż banki doliczają do nich odsetki jest ceną za bezpieczeństwo środków. Po prostu wielu Polaków woli co prawda skromne, ale pewne oprocentowanie bankowej lokaty lub rachunku oszczędnościowego.
 

"Z naszego cyklicznego badania wynika, że mamy na rynku pięć produktów, które pozwalają zarobić 2-3 proc. w skali roku. Miesiąc temu takich lokat i rachunków było siedem. Z drugiej strony w aż dziewięciu instytucjach nawet najlepsze depozyty są oprocentowane na mniej niż 1 proc. w skali roku"
 

wskazał Turek.

Zdaniem HRE Investments, nie zmieniło się to, że najlepsze oferty są obarczone dodatkowymi ograniczeniami. Najczęściej są dedykowane dla nowych klientów, można dzięki nim powierzyć pieniądze na określony czas (np. 3 miesiące), mamy górną granicę atrakcyjnie oprocentowanej kwoty (np. 10-20 tys. złotych), a do tego często musimy założyć w banku konto, wyrobić sobie kartę i aktywnie z tych produktów korzystać, aby uniknąć opłat.

"Realnie do +ugrania+ jest od 60 do około 190 złotych. O tyle więcej, niż na przeciętnej lokacie, można zarobić wykorzystując do maksimum pojedynczą bankową promocję z czołówki naszego rankingu. Wymaga to dobrego poznania zasad, często założenia dodatkowego konta i przyjęcia do portfela nowej karty płatniczej"

tłumaczy Turek.


Artykuł pochodzi ze strony filarybiznesu.pl