Pompeo przyjął najpierw Bajramowa, a po godzinnej przerwie Mnacakaniana. Sekretarz stanu nie rozmawiał z dziennikarzami po tych spotkaniach, ale przed ich rozpoczęciem powiedział, że "sytuacja dyplomatyczna (związana z tym konfliktem) jest skomplikowana".

- Nasza opinia jest taka, jak praktycznie wszystkich krajów europejskich, czyli że dobrą droga do rozwiązania konfliktu jest mówić (jego uczestnikom), by zredukowali napięcie, nie podsycali tego konfliktu

 - dodał.

Agencja AFP podaje, że rządy Armenii i Azerbejdżanu wykluczyły możliwość jednoczesnego spotkania wszystkich trzech szefów dyplomacji.

Waszyngton nie zajął oficjalnego stanowiska w sprawie konfliktu o Górski Karabach, ale niedawno Pompeo wyraził nadzieję, że Armenia może "bronić się" przed Azerbejdżanem i skrytykował zaangażowanie Turcji, sojusznika Baku, w ten konflikt - podaje AFP.

Ankara zwiększyła w tym roku sprzedaż broni dla Azerbejdżanu, ale utrzymuje, że nie angażuje się bezpośrednio w tę wojnę.

Obie strony konfliktu uzgodniły dwukrotnie zawieszenie broni - pierwsze weszło w życie 10 października, drugie o północy z soboty na nadzielę w miniony weekend. Za każdym razem walki jednak były kontynuowane, a zarówno z Baku, jak i z Erywania padały wzajemne oskarżenia o łamanie ustaleń rozejmu.

Społeczność międzynarodowa coraz bardziej obawia się kryzysu humanitarnego w spornych rejonach.

Górski Karabach, zamieszkany głównie przez chrześcijańskich Ormian, odłączył się od Azerbejdżanu, tureckojęzycznego i szyickiego kraju na krótko przed rozpadem ZSRR w 1991 roku, co doprowadziło do wojny, w której zginęło 30 tys. osób. Zawieszenie broni, przerywane pojedynczymi starciami, obowiązywało od 1994 roku. Walki na dobre rozgorzały na nowo 27 września.