Lech po niezwykle udanych eliminacjach już w pierwszym meczu grupowym spotkał się z jednym z faworytów do wygrania Ligi Europy. Trener Portugalczyków Jorge Jesus przed meczem w Poznaniu nie ukrywał, że celem jego drużyny jest finał rozgrywek:

Jeśli wszyscy mówią, że Benfica jest faworytem, to jestem tym zachwycony. To dowód, że uznają naszą wartość. Nie mam z tym problemu, cieszę się, że tak uważają.

"Kolejorz" jednak nie przestraszył się rywala. Początek wyglądał obiecująco dla podopiecznych Dariusza Żurawia, ale to goście zdobyli pierwszą bramkę. Tomasz Dejewski interweniując w polu karnym przypadkowo zagrał ręką i arbiter bez wahania wskazał na jedenasty metr. Rzut karny technicznym uderzeniem wykorzystał Pizzi. Można było się obawiać, że tak pechowy obrót spraw podłamie młodą drużynę Lecha. Nic podobnego. Doskonałe podanie w pole karne Alana Czerwińskiego na gola zamienił Mikael Ishak i po kwadransie na Bułgarskiej ponownie był remis. Chwilę później mogło być jeszcze lepiej, niestety pięknie uderzona przez Jakuba Modera piłka odbiła się od poprzeczki.

Lech błyskawicznie odpowiedział na gola Benfiki

Gospodarze mieli przewagę, a tymczasem to Benfica znów wyszła na prowadzenie. Darwin Nunez wyskoczył w górę, jakby miał sprężyny w butach i popisał się fantastycznym strzałem głową. Filip Bednarek nawet nie drgnął, a gdyby na stadionie w Poznaniu byli kibice to pewnie nagrodziliby tę piękną bramkę oklaskami.

Początek drugiej połowy to istny rollercoaster. Akcja błyskawicznie przenosiła się spod jednej bramki pod drugą. Michał Skóraś wychodził sam na sam z bramkarzem i wydawało się, że jest powstrzymany w nieprzepisowy sposób. Gwizdek sędziego jednak milczał, a po chwili zakotłowało się w polu karnym Lecha. Bednarek jeszcze ocierał pot z czoła, gdy Lech zdobywał wyrównującego gola. Znów instynktem snajpera popisał się Ishak, który głową skierował piłkę do siatki.

Lech pokazał charakter, a Ishak błysnął skutecznością

Na nieszczęście dla Lecha Benfica również miała tego wieczoru skutecznego napastnika. Nunez z łatwością ograł Dorde Crnomarkovica i po raz drugi wpisał się na listę strzelców. Polska drużyna znów odważnie zaatakowała i zmusiła gości do rozpaczliwej momentami obrony. Tym razem jednak do wyrównania nie udało się już doprowadzić, a w doliczonym czasie gry Bednarka pokonał jeszcze Nunez kompletując hat-tricka. Pomimo dobrej i ambitnej postawy "Kolejorza" rywale wywożą z Poznania trzy punkty.

                          

Lech Poznań - Benfica Lizbona 2:4

Bramki: M. Ishak 15', 48' - Pizzi 9' [k], D. Nunez 42', 60', 90'+3