Przepraszam za PO, za błędy i za niewłaściwe prognozy dotyczące epidemii koronawirusa.
- mówił Tomasz Siemoniak (PO) odnosząc się do słów szefa partii PO Borysa Budki o ekspertyzach, według których fala pandemii skończy się jesienią. Dodał, że Budka nie chciał przekładać wyborów na jesień, lecz na maj 2021 r.

Siemoniak zaznaczył, że wówczas uważało tak wiele osób.

Eksperci, którzy od lutego, marca, często występują w różnych mediach, też różne rzeczy mówili, też się co do pewnych spraw mylili.
- dodał polityk.
Na uwagę, że gdyby posłuchano Platformy wybory prezydenckie odbywałyby się w czasie, gdy jest kilka tysięcy zakażeń dziennie, wiceszef PO odparł, że „to tak nie było”. 
Przewodniczący Budka, gdy mówił o tym, że ma ekspertyzy o tej jesieni, powiedział, że wybory powinny się odbyć w maju 2021.
- zaznaczył.

W RMF FM wyrażono opinię, że wielu polityków PO mówiło o tym, że wybory powinny się odbyć jesienią, a także, że opozycja oczekuje przeprosin od rządu za błędy. Siemoniak odpowiedział na to, że inaczej jest, gdy błądzi opozycja, a inaczej jeśli robi to rząd.

Oczywiście, warto zawsze przepraszać i mówić: „popełniliśmy błąd”. Nieznośne w obecnej ekipie, także u premiera Mateusza Morawieckiego, jest to, że oni nigdy się nie mylą i nigdy nie przepraszają, zawsze są najlepsi.
- zauważył.

Siemoniak zaznaczył, że jest gotowy przeprosić za różne rzeczy, ale podtrzymał, że Budka nie sugerował przeprowadzenia wyborów prezydenckich jesienią. 

Przepraszam za Platformę i opozycję, za błędy, za jakieś niewłaściwe prognozy. Jak sądzę wszystko to wynikało zawsze w naszym przypadku z dobrych intencji, a być może z niepełnej wiedzy. Natomiast w tym przypadku doskonale pamiętam, jak to było przed wyborami.
- podkreślił polityk.

Przesunięcie terminu wyborów prezydenckich na maj 2021 roku było celem przedstawionego w kwietniu tzw. planu Budki. KO chciała w ramach planu nowelizować Kodeks wyborczy oraz ustawę o stanie klęski żywiołowej. Budka tłumaczył, że taki stan powinien zostać wprowadzony w maju i być przedłużany do czasu trwania kryzysu. Po zakończeniu tego stanu, tłumaczył, przez 90 dni nie można by przeprowadzać wyborów. Zaznaczał przy tym, że kalendarz wyborczy wyliczono na podstawie ekspertyz, z których wynikało, że fala pandemii skończy się jesienią tego roku.