Zamknięcie galerii handlowych oznaczałoby poważne skutki gospodarcze, dlatego rząd zrobi wszystko, żeby do tego nie dopuścić - uważa prezes Polskiego Funduszu Rozwoju Paweł Borys. Dodał, że wsparcie finansowe powinno być kierowane do firm, które najmocniej ucierpiały na nowych obostrzeniach, a nie do całych branż.

"Zamknięcie galerii oznaczałoby poważne skutki gospodarcze, będzie zrobione wszystko, żeby do tego nie doszło. Jest też czas na pewną samoregulację, warto, żeby branże takie jak handel czy gastronomia, gdzie dochodzi do częstych kontaktów społecznych, nie czekały na ewentualne restrykcje, tylko same się zastanowiły, jakie zmiany wprowadzić w funkcjonowaniu swojej działalności, żeby to ryzyko zarażenia obniżyć, bo być może wtedy nie trzeba będzie wprowadzać restrykcji" - powiedział prezes Borys w Radio Tok FM.

Dodał, że sektory objęte do tej pory różnymi obostrzeniami i restrykcjami reprezentują około 12 proc. polskiej gospodarki.

"Jak obserwujemy dane z sektora bankowego, to widać, że większość firm posiada jeszcze bufory finansowe. Ministerstwo rozwoju prowadzi aktywny dialog z branżami pod kątem udzielenia ewentualnego wsparcia. Najtrudniejsza decyzja polega na tym, w jakiej skali tego wsparcia udzielać i czy rzeczywiście wszystkie firmy mają szansę w dającej się przewidzieć przyszłości prowadzić rentownie działalność. Czy część tych środków nie powinna być ukierunkowana na jakąś transformację, przebranżowienie" - powiedział Paweł Borys.

Prezes PFR zaznacza, że pomoc ma dotyczyć konkretnych firm, które ucierpiały, zanotowały wyraźny spadek przychodów i którym grozi ryzyko utraty miejsc pracy, a nie branży jako całości.

"Jesteśmy w znacznie lepszej sytuacji niż w marcu, ponieważ dużo instrumentów zostało już zaimplementowanych w polskim prawie. Jesteśmy gotowi, żeby szybko działać, tylko trzeba precyzyjnie określić, które spółki tego wsparcia potrzebują. Nie ma przestrzeni na takie duże programy, jak w drugim kwartale, kiedy pomogliśmy połowie firm w Polsce, trzeba działać selektywnie" - powiedział.

Wśród możliwych form wsparcia dla firm Borys wymienił dofinansowanie miejsc pracy, ponowne uruchomienie tarczy finansowej i inne instrumenty.

"To są decyzje rządu. Nie posiadam wiedzy, żeby zapadły na ten moment decyzje w tym zakresie" - powiedział.

"Mamy możliwość działania. Koszty pierwszej tarczy były niższe niż zakładano: 61 mld zł względem 75 mld zł dla mikro i małych firm, dla dużych będzie to około 10 mld zł zamiast 25 mld zł" - dodał.



Artykuł pochodzi ze strony filarybiznesu.pl