Wprowadzane wraz z nasileniem się epidemii koronawirusa restrykcje w przemieszczaniu się obywateli Hiszpanii wprawdzie mają wpływ na malejącą liczbę aut na drogach oraz wypadków samochodowych ze skutkiem śmiertelnym, ale nie są decydujące dla spadających z roku na rok liczb ofiar wypadków drogowych.

Komentatorzy stacji Cadena Ser odnotowali we wtorek, że rosnąca liczba dużych miast w Hiszpanii, w których śmiertelne tragedie na drogach są sporadyczne, jest w szczególności efektem wprowadzania drastycznych ograniczeń prędkości pojazdów.

Według policyjnych statystyk najbezpieczniejszym z dużych miast w Hiszpanii jest położne w aglomeracji Madrytu Mostoles. W ciągu ostatnich sześciu lat na liczącą 200 tys. osób populację przypadało tam średnio 0,20 wypadków śmiertelnych rocznie. Władze podmadryckiego miasta tłumaczą niski wskaźnik tragicznych zdarzeń drogowych licznymi w tym mieście przejściami dla pieszych, powszechną sygnalizacją świetlną oraz powszechnymi limitami prędkości.

Średnio raz na pięć lat śmiertelny wypadek drogowy ma miejsce w znanym wśród pielgrzymów mieście Santiago de Compostela, na północnym zachodzie. Lokalne władze również twierdzą, że kluczem do sukcesu były tam restrykcje w limitach prędkości jazdy.

Innym przykładem miasta, w którym podejmowane są działania służące ograniczeniu liczby ofiar wypadków na drogach, jest Bilbao, na północy Hiszpanii. We wrześniu 2020 r. ta licząca 300 tys. mieszkańców stolica regionu Bizkai została objęta ograniczeniem prędkości jazdy do 30 km/h.

W Hiszpanii strefy z ograniczeniami prędkości do 30 km/h występują już w 19 miastach. Najsurowsze obostrzenia ma licząca 80 tys. mieszkańców Pontevedra, na północnym zachodzie. Maksymalną prędkość jazdy w centrum tego miasta ustalono na zaledwie... 10 km/h.

W 2019 r. rząd Hiszpanii zatwierdził tzw. Krajowy Plan Jakości Powietrza, zgodnie z którym w centrach miast powyżej 50 tys. mieszkańców wprowadzone zostaną do 2023 r. ograniczenia służące całkowitemu wyeliminowaniu tam ruchu samochodowego.