Kiedy zmaleje liczba osób zakażonych koronawirusem i zgonów na Covid?

Jeżeli obostrzenia zostaną wdrożone, zaobserwujemy spadek, jednak wiele jeszcze zależy od tego, jak zostaną one przyjęte. Jeśli ludzie zastosują się do tego, co wprowadzono, trzeba będzie odczekać minimum dwa do trzech tygodni, by liczba zakażeń się zmniejszyła.

Co Polacy mogą zrobić dodatkowo, by minimalizować nowe zakażenia?

Ograniczyć ogólnie swoją całą ruchliwość, to znaczy chodzić tylko tam, gdzie jest to niezbędne do jakiegoś funkcjonowania.

W strefie czerwonej nauka w szkołach ponadpodstawowych odbywa się zdalnie. Młodsze dzieci chodzą jednak normalnie do placówek. W przypadku podstawówek możemy czuć się bezpiecznie?

Raczej tak. Jeżeli nie zostanie wprowadzony do szkoły Covid, to szkoła stanowi jednak dość zamknięte środowisko. Wirus najczęściej wprowadzany jest z zewnątrz. Nie jest tak, że w szkole ktoś sam z siebie zachoruje. Zarażamy się od innych ludzi. Jeżeli środowisko jest w miarę stałe i stabilne i nie ma jakichś wyjątkowych historii, to nie ma i większego zagrożenia.

W strefie czerwonej została ograniczona liczba pasażerów w komunikacji zbiorowej, wcześniej zamykane będą restauracje, puby i bary, a w sklepach będzie mniej klientów. W którym z miejsc jest największe prawdopodobieństwo zakażenia?

Według danych, zbiorowiska typu restauracje, bary i tym podobne miejsca stwarzają podwyższony poziom ryzyka zakażenia.

Chodzi zatem o lokale, gdzie - zwłaszcza ludzie młodzi - się „rozluźniają”? One sprzyjają zakażeniom?

Nie tylko chodzi o rozluźnienie. To stanowi mieszalnie swego rodzaju, ponieważ przybywają ludzie, jest ciągła wymiana z różnych środowisk. Przy tej skali zachorowań, właściwie można powiedzieć, że jeden na pięciuset będzie zakażony. To oznacza, że jeżeli gdzieś przewinie się pięćset osób, to prawdopodobnie jedna z nich rozniesie chorobę na pozostałych.

Zbliża się 1 listopada dzień Wszystkich Świętych i 2 listopada - Zaduszki. Czego należy unikać w tych dniach?

Sam pobyt na cmentarzu jest mniejszym ryzykiem, ale istnieje znacznie większe ryzyko, które łączy się z tym, że z różnych miejsc przyjeżdżają ludzie i spotykają się w domach rodzinnych – przed, po wizycie na cmentarzu, czasami przy dość dużym rozluźnieniu. Propozycja jest inna. Z punktu widzenia uczczenia tego święta, to Wszystkich Świętych, jak sama nazwa wskazuje nie jest dniem zmarłych. Dopiero następny dzień, a właściwie cała oktawa to są dni dla uczczenia zmarłych. Można wizyty rozłożyć sobie w czasie, tak, by nie tworzyć problemu. Jeśli dojdzie do spotkania na cmentarzu, to trzeba przede wszystkim zadbać o ochronę fizyczną i trzymać dystans – innego wyjścia nie widzę.