Protest przeciwko wprowadzonym ograniczeniom zwołał Ruch Nieposłuszeństwa Obywatelskiego (HON), który organizował już podobne akcje. Zgodnie z prawem, władze miasta nie mogą zakazać zgromadzeń, a jedynie wprowadzać określone restrykcje higieniczno-sanitarne.

Na początku demonstracji organizatorzy uprzedzali zgromadzonych, że przepisy wymagają ograniczenia liczby uczestników do 500; ponadto musieli oni być podzieleni na 20-osobowe grupy, a odległość między demonstrantami musiała wynosić dwa metry. Uczestnicy powinni mieć także założone maseczki zasłaniające usta i nos.

Według miejskich władz w proteście uczestniczyło około 2 tys. osób i nie były dotrzymywane odległości oraz nakaz noszenia maseczek.

Na wniosek policji władze miasta zdecydowały o rozwiązaniu demonstracji i zawiadomili o tym organizatorów, którzy poinformowali zgromadzonych nie o decyzji władz, ale o końcu przydzielonego na demonstracje czasu. Gdy uczestnicy zaczęli się rozchodzić, doszło do przepychanek z policją. Kibice odpalili race i świece dymne. Policja użyła armatek wodnych i ostatecznie wyparła demonstrantów z Rynku Staromiejskiego.

Minister spraw wewnętrznych Jan Hamaczek zapowiedział, że organizatorzy zostaną ukarani. Premier Andrej Babisz ze swojej strony pogratulował policjantom skutecznych działań.

Na demonstracji byli zarówno przeciwnicy maseczek i innych ograniczeń, jak i przedstawiciele radykalnych grup kibiców piłkarskich i hokejowych. Z mównicy krytykowano obowiązek noszenia maseczek, zamykanie szkół i zmienianie przez rząd rozporządzeń. Celem krytyki byli przede wszystkim premier Babisz i minister zdrowia Roman Prymula. Część z uczestników wznosiła przeciwko nim niecenzuralne okrzyki.

Jeszcze przed rozpoczęciem demonstracji policja zatrzymała 16 osób, które miały przy sobie niebezpieczne przedmioty – petardy, race, pałki teleskopowe, a także broń palną.