Na sytuację epidemiczną w Polsce patrzę z dużym niepokojem z perspektywy wydolności systemu ochrony zdrowia i sytuacji, którą osiągnęliśmy na dzień dzisiejszy. Miejscowo pojawia się ograniczona wydolność systemu zdrowia, a to związane jest z dużą liczbą osób zarażonych

- mówił ekspert w Telewizji Republika.

Mamy okres jesienno-zimowy, dodatkowo to co było do przewidzenia, osoby, które się zarażają obecnie, w odróżnieniu od tych, którzy się zarazili w okresie letnim, rozwijają często objawy infekcji górnych i dolnych dróg oddechowych, przebiegające nierzadko z objawami niewydolności oddechowej i to dziś staje się codziennością, obrazem przebiegu klinicznego osób zarażonych koronawirusem. To niesie ze sobą duże niebezpieczeństwo niewydolności ochrony systemu zdrowia i związane z tym wszystkie ryzyka bezpośrednio związane ze śmiertelnością

- podkreślił prof. Gielerak.

Jak podkreślił, mamy powrót do tego, co obserwowaliśmy wczesną wiosną, późną zimą.

Pojawiają się pacjenci z bardzo typowymi dla tej choroby, a zupełnie nietypowymi w żadnej innej jednostce chorobowej objawami. A zatem radiologicznym obrazem ciężkiego zapalenia płuc, przy całkiem dobrym jeszcze samopoczuciu chorego, który pół godziny później wchodzi w ciężką niewydolność oddechową

- podkreślił.

Chciałbym zaapelować do tych, którzy twierdzą, że jest to tylko łagodniejsza wersja grypy - niestety tak nie jest. Jeśli kogoś przebiegi kliniczne, to co się działo w okresie letnim, uśpiło jego czujność, to apeluję o to, żeby przyjąć do wiadomości, że ta choroba, w okresie jesienno-zimowym, kiedy nasza odporność jest niższa, ma po prostu lepsze warunki termiczne, fizyczne, do tego aby się rozmnażać. Przebieg tej choroby jest bardzo poważny

- dodał prof. Gielerak.