Mandaryna była jedną z gwiazd, które wzięły udział w kampanii mającej na celu poszerzenie świadomości prawnej Polaków. Jak podaje portal radiozet.pl, podczas jednego ze spotkań opowiedziała o doświadczeniach związanych z rozwodem. Nie miała zamiaru ukrywać, że Michał Wiśniewski nie był wzorem do naśladowania w kwestii płacenia zasądzonych mu alimentów w wysokości 5 tysięcy złotych.

- Alimenty to była ciężka sprawa. Panowie lubią migać się od płacenia na dzieci. Miałam z tym duże problemy, bo jak mój mąż wykazywał jakąkolwiek dobrą wolę i przesyłał 200 zł, to nie mogłam za bardzo nic z tym zrobić... Sąd powiedział, że to jego dobra wola, a skoro nie ma nic na siebie, to jest biednym człowiekiem. Ja mam się zadowolić, że raz na miesiąc przelewa mi na konto 200 czy 300 zł na dwójkę dzieci

- opowiedziała choreografka, a jej słowa przytoczył portal WP.

Co więcej, lider Ich Troje miał wnioskować o obniżenie zasądzonej kwoty!

- Potem złożył pozew do sądu o obniżenie alimentów, bo chciał mieć na piśmie, że będą niższe. I udało mu się to osiągnąć. Trafiłam też na straszną sędzinę. Na końcu byłam tak zła, że powiedziałam, iż jego buty są więcej warte niż to, co chce obciąć dzieciom (...) W mediach opowiadał, że nie daję mu dzieci, ale tak naprawdę sam o nich zapomniał. Przypomniał sobie o nich, jak były na tyle dorosłe, że nie trzeba ich wychowywać i teraz jest najlepszym kumplem. Teraz te stosunki są dobre, ale z przykrością patrzę w przeszłość

- stwierdziła Mandrykiewicz.