Film „Towarzysz generał idzie na wojnę”, odkłamujący wersję o konieczności wprowadzenia stanu wojennego, będzie w środę dodatkiem do „Gazety Polskiej”.

Historycy, bazując na pokazanych w filmie dokumentach, opowiadają o atmosferze, której towarzyszyło wprowadzenie stanu wojennego, prawdziwych jego przyczynach i dowodach na to, że Sowieci nie mieli zamiaru interweniować w Polsce.

Lech Kowalski: Inwazja (w Afganistanie – red.) szła im (Sowietom – red.) bardzo źle i nie mogli sobie pozwolić na drugą inwazję. Mieli tam zaangażowane wojska i nie mogli wkroczyć do Polski. (…) Na posiedzeniu komitetu obrony kraju zabiera głos Olszowski i mówi wprost: musimy zrobić wszystko, żeby wybrać odpowiedni moment polityczny i sytuację społeczną i dopiero wtedy wejść ze stanem wojennym. Jaruzelski odpowiada: nie może to zostać odczytane jako prowokacja, a musi być odczytane w społeczeństwie jako konieczność.

Antoni Dudek: Władze potrzebowały pretekstu, żeby uderzyć w Solidarność. (…) Główna dyrektywa dla mediów kontrolowanych przez władzę: (…) Polska pogrąża się w anarchii, winni za to są ekstremalni działacze Solidarności prawdopodobnie działający na zlecenie obcych wywiadów.

Wojciech Roszkowski: Pokazywano strajki Solidarności jako nieodpowiedzialne wybryki. Podczas gdy one zawsze były reakcją na niedotrzymywanie porozumień sierpniowych. (…) W propagandzie przedstawiano to zawsze bardzo chytrze, jako coś, co jest szkodą dla ogółu, bo strajki rujnują gospodarkę. Podkreślano, że to Solidarność jest stroną zaczepną i że władza musi zabezpieczyć spokój społeczny.

Bogdan Musiał: W lecie 1981 r. na Kremlu dopuszczono możliwość Polski niesocjalistycznej. Kani Breżniew powiedział bardzo wyraźnie, że jeśli Polska nie będzie już socjalistyczna, jeśli będzie socjaldemokratyczna bądź, powiedzmy, solidarnościowa, to Polska musi wszystkie konsekwencje ponieść, ponieważ Związek Sowiecki będzie prowadził stosunki całkowicie inne, niebraterskie. Podtekst był taki, że Polska nie może wtedy liczyć na dostawy ropy i gazu po tych samych cenach czy w tych ilościach, co oczywiście nie byłoby żadnym zagrożeniem dla Polski!

Wojciech Roszkowski: To raczej ze strony władz PZPR nie było gotowości (do przemian wolnościowych – red.) i to władze PZPR, które wkrótce w pełni objął Jaruzelski, zmierzały tylko i wyłącznie do obrony swojej pozycji wobec społeczeństwa. Już nie wobec Kremla.