Jak już dziś informowaliśmy, Niemcy nie wprowadzają unijnych dyrektyw związanych z gospodarką, transportem, podatkami, rolnictwem, środowiskiem, a także... wymiarem sprawiedliwości.

- Niski poziom realizacji szkodzi niemieckiej prezydencji w Radzie

- mówi poseł FDP, Markus Herbrand na łamach tygodnika „Spiegiel”.

Dodaje, że „to żenujące, że rząd federalny nie jest w stanie wykonać zaległych uchwał UE”.

O komentarz w sprawie łamania przez Niemcy unijnych ustaleń poprosiliśmy polskich europarlamentarzystów z różnych ugrupowań.

- To nie jest nowa rzecz. Niemcy od zawsze są wysoko w tabeli ilości tzw. „procedur naruszeniowych”. Unia Europejska w przypadku, gdy w danym terminie jakiś kraj nie wdraża u siebie unijnych dyrektyw uruchamia takie procedury. Nasi zachodni sąsiedzi mają na swoim koncie dużo tego typu naruszeń. Kraj, który nie przestrzega prawa europejskiego nie jest dobrze pozycjonowany do tego żeby innych pouczać

– mówi nam europoseł Jacek Saryusz-Wolski.

W podobnym tonie wypowiada się także poseł Jadwiga Wiśniewska.

- Jak widać najciemniej jest pod latarnią. Ci, którzy chcą odwrócić uwagę od swoich uchybień często zajmują się sytuacją innych. Od dłuższego czasu obserwujemy stosowanie podwójnych standardów. Najwyższy czas z tym skończyć

– mówi stanowczo europoseł Wiśniewska.

Co ciekawe, nawet politycy opozycji w Parlamencie Europejskim uważają, że Niemcy mają „niedociągnięcia w niektórych obszarach”.

- Niemcy w Unii Europejskiej mają ogromne dokonania w obszarze gospodarczym i politycznym. Jednak jak każdy kraj unijny mają także niedociągnięcia w niektórych obszarach. Warto żeby każdy skupiał się nad tym, co może jeszcze poprawić dla dobra Wspólnoty

- powiedział nam europoseł KO Jarosław Duda.