Rafał Trzaskowski na Twitterze poinformował, że w ciągu trzech dni otrzymał ponad 4 tysiące zgłoszeń do ruchu Nowa Solidarność. Zapowiedział także inaugurację online 17 października.

Do tej wypowiedzi odniósł się w programie "Jedziemy" Marek Suski, pytany przez Michała Rachonia, czy 4 tysiące osób w trzy dni to dużo, czy mało, zważywszy, że w wyborach prezydenckich Rafał Trzaskowski zdobył 10 milionów głosów.

Nie wiem, czy dużo, czy mało... Biorąc pod uwagę, ile członków ma Platforma Obywatelska, to w porównaniu do tego, to jest niewiele, zaledwie kilka procent. Myślę, że ci ludzie, którzy są po "tamtej stronie" raczej Solidarności nie lubią. Oczywiście nie wszyscy, bo jest część ludzi, która ma korzenie w Solidarności. Ale przecież KOD, to ludzie, którzy byli przeciw, to tacy jak pułkownik Mazguła, który mówił o "ścieżkach zdrowia", że to była taka w gruncie rzeczy rozrywka. Dla nich Solidarność raczej nie jest czymś, co jest kultowe. Oni powinni się nazwać raczej "Nowym PRON-em", albo czymś takim i to byłoby bardziej stosowne. To raczej są grupy, które chcą anarchizować życie i mają postawę niewolniczą wobec Unii Europejskiej. Co widzimy chociażby w wykonaniu Donalda Tuska

- powiedział poseł Prawa i Sprawiedliwości.

To z Solidarnością nie ma nic wspólnego. Solidarność to był ruch, który walczył o wolność Polski, a nie o anarchię i poddaństwo

- dodał Suski.