Przez większość meczu utrzymywała się niewielka przewaga Heat. Czwarta kwarta zaczynała się przy ich sześciopunktowym prowadzeniu. Lakers zdołali ją zniwelować i przez ostatnie sześć minut toczyła się walka kosz za kosz.

Miami Heat wygrali dramatyczny mecz z Los Angeles Lakers dzięki niesamowitej grze Jimmy'ego Butlera

Butler nie tylko imponował w ataku - zdobył aż 35 punktów - ale również w obronie, notując pięć przechwytów. Kluczowe punkty zdobył na 16,8 s przed ostatnią syreną. Wówczas wykorzystał dwa rzuty wolne i jego zespół wygrywał 109:108.

W kolejnej akcji piłka szybko trafiła do największej gwiazdy Lakers - LeBrona Jamesa. Kiedy zbliżył się do kosza, pojawiło się przy nim aż trzech zawodników Heat. Nie widząc szansy na rzut podał do stojącego na obwodzie niepilnowanego Danny'ego Greena. Ten jednak spudłował. Wygraną Heat dwoma rzutami wolnymi przypieczętował Tyler Herro. James wykonał jeszcze niecelny rzut rozpaczy z połowy boiska.

Każdy młody koszykarz wchodzący do NBA powinien studiować grę Jimmy'ego Butlera. Jest doskonałym uosobieniem gracza, który świetnie gra zarówno w ataku, jak i w obronie

- komplementował podopiecznego trener Heat Erik Spoelstra.

Mimo wygranej sytuacja Heat wciąż jest trudna. W historii finałów tylko raz zdarzyło się, aby klub roztrwonił prowadzenie 3-1. Odwrócić losy rywalizacji w takich okolicznościach w 2016 roku udało się ekipie Cleveland Cavaliers, której liderem był wówczas LeBron James.