Jak już informowaliśmy Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji w Warszawie złożyło doniesienie do prokuratury, w którym nie wyklucza, że kolektor pod Wisłą mógł zostać zaatakowany przez… terrorystów lub sabotażystów.

Nie lubię teorii spiskowych, natomiast jesteśmy zobowiązani brać pod uwagę wszystkie ewentualności

– mówił z zadumą Rafał Trzaskowski na jednej z konferencji prasowych.

Tymczasem wczoraj Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga wydała postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa. Zrobiła to na podstawie wyniku postępowania sprawdzającego, do którego zaangażowano także Agencję  Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Przesłuchani zostali również m.in. pracownicy MPWiK. Nikt jednak nie potrafił wskazać jakie konkretnie działania miałyby być wspomnianym w zawiadomieniu sabotażem.

O komentarz do groteskowej teorii o terrorystach i decyzji prokuratury poprosiliśmy warszawskich radnych.

To zawiadomienie do prokuratury było zagraniem czysto politycznym. Próbowano odwrócić uwagę od faktycznie poważnego problemu, jakim była kolejna awaria w niedługim czasie. Jeżeli mamy kolejną awarię w niedługim czasie, to znaczy, że coś nie działa. Wykreowano sztucznie jakiś problem rzekomego sabotażu, żeby nie karać winnych za niedopełnienie obowiązków

– powiedział nam radny PiS Piotr Mazurek.

Dodał również, że jeśli „cokolwiek potwierdzałoby tezę stawianą przez MPWiK, to ratusz już by publikował jakieś dowody, czy materiały, a nic takiego nie miało miejsca”. 

Z kolei radny Koalicji Obywatelskiej Sławomir Potapowicz cieszy się, że w sprawie awarii „Czajki” służby państwa sprawdzają różne hipotezy.

Jeżeli prokuratura ma odpowiednie informacje ze strony organów ścigania, ze strony ABW, to rozumiem, że jest to decyzja zasadna i nie zaszły żadne przesłanki, które mogłyby potwierdzać domysły o przedstawicieli MPKiW. Dobrze, że w tym zakresie podjęto wszelkie czynności, aby wykluczyć sytuację, w której mogłoby dojść do jakiegoś sabotażu

– powiedział nam radny Potapowicz.