Francuski dziennik "Le Monde" podał, że przygotowywany przez Francję i Niemcy wykaz osób, które mogą zostać objęte sankcjami w związku z próbą otrucia Nawalnego, liczy dziewięć nazwisk. Według źródeł gazety na "czarnej liście" mogą znaleźć się przedstawiciele administracji (kancelarii) prezydenta Władimira Putina i organów bezpieczeństwa Rosji.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow odmówił skomentowania tych doniesień. Skomentował za to szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow. 

- Relacje między Rosją i Unią Europejską wyraźnie ulegają degradacji. Widzimy, jak do znanej od dawna rusofobicznej mniejszości, nadzwyczaj agresywnej, dochodzą próby ze strony poważnych, starych państw Unii, by stanąć na czele tego ruchu

- powiedział Ławrow. Wśród państw tych wymienił Niemcy. "Zasmuca nas to. Jednak nic z tym nie możemy zrobić" - zaznaczył.

Wypowiadając się po rozmowach z szefem MSZ Danii Jeppe Kofodem minister powiedział, że Moskwa słyszy "deklaracje, groźby, ostrzeżenia, że będą wprowadzone sankcje" wobec niej.

- Wymienia się już pewne osoby, które będą ukarane za to, że Aleksiej Nawalny został otruty

 - wskazał. Komentując te zapowiedzi Ławrow oznajmił, że Niemcy... "nie przedstawiają żadnych faktów" w sprawie tego otrucia. Zapewnił, że Rosja "nie może prowadzić śledztwa w sprawie, w której nie dysponuje faktami".

- Stanowisko Unii Europejskiej, że trzeba im wierzyć na słowo, po prostu dlatego, że są Unią Europejską, to mania wielkości i brak szacunku dla swoich partnerów

 - oświadczył szef dyplomacji Rosji.