Gdyby nie Paweł Miter - jego pomysłowość i odwaga - słynny tekst „Sensacyjne nagranie ws. Amber Gold” nie powstałby. Pracując ze mną nad prowokacją wobec sędziego Milewskiego zdecydował się nie ujawniać swojej tożsamości. Mimo, że nie chciał być podpisany pod tekstem jest jego współtwórcą.

4 września Paweł napisał do mnie, że chce sprawdzić dyspozycyjność Ryszarda Milewskiego, prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku i wpadł na pomysł dziennikarskiej prowokacji z podszyciem się pod kancelarię premiera. Tak zaczęła się praca nad tekstem, który opublikowany został na łamach „Gazety Polskiej Codziennie” 13 września 2012 r. Blisko 20-minutowe nagranie rozmowy Milewskiego z Pawłem Miterem, który podawał się za Piotra Tomiczyńskiego, asystenta szefa kancelarii premiera Tomasza Arabskiego, stało się bezpośrednim powodem odwołania prezesa SO ze stanowiska.

Ryszard Milewski nadal jest sędzią, jednak to dzięki akcji Mitera pierwszy raz wszystkie strony sceny politycznej postawiły głośno pytanie o wiarygodność instytucji sędziów w Polsce. Tekst w „Codziennej” zapoczątkował kilkutygodniową debatę nad znaczeniem „niezawisłości sędziowskiej” i nadały sprawie Amber Gold nowego znaczenia. Cała Polska mogła usłyszeć prezesa sądu rozmawiającego „na kolanach” nawet nie z premierem, ale z asystentem jego kancelarii. Kurtyna opadła.

Tego wszystkiego nie byłoby bez Pawła Mitera, dlatego też dziękując za nominację do nagrody Grand Press, jestem przekonany że należy się ona również jemu.