Biało-czerwoni spotkanie z Finlandią rozpoczęli w eksperymentalnym składzie. W wyjściowej jedenastce pojawiło się aż trzech debiutantów: Bartłomiej Drągowski, Michał Karbownik i Sebastian Walukiewicz. Wolne przed zbliżającymi się meczami Ligi Narodów dostali natomiast między innymi Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny.

Drużynę Jerzego Brzęczka dość mocno przetrzebił także koronawirus. Z powodu zakażenia na zgrupowaniu zabrakło Piotra Zielińskiego, a we wtorek opuścić musiał je Maciej Rybus. Z chorobą zmagał się również selekcjoner, który dopiero w przeddzień meczu dostał zgodę by poprowadzić drużynę z ławki. Pomimo tego Polacy byli zdecydowanym faworytem spotkania z Finlandią - nie graliśmy bowiem w hokeja, a nasi rywale też nie przyjechali do Gdańska w optymalnym zestawieniu.

I Polacy zaczęli tak, jak na faworyta przystało. Już w 3. minucie naszym piłkarzom należał się rzut karny, ale sędzia nie chciał zauważyć ewidentnego zagrania ręką w polu karnym. Z dystansu strzelali Kamil Grosicki i Jakub Moder, a Finowie mieli problem z przekroczeniem linii środkowej. Trzecia próba "TurboGrosika" znalazła drogę do siatki. Biało-czerwoni zasłużenie prowadzili i nadal atakowali, a Grosicki miał ochotę na kolejne bramki.

Kamil Grosicki rozstrzelał Finlandię. Hat-trick TurboGrosika

W 18. minucie inteligentne podanie w pole karne Modera dotarło do skrzydłowego West Bromwich Albion, a ten bez namysłu kropnął pod poprzeczkę. Bramka była tak ładna, że siedzący na trybunach Zbigniew Boniek aż złapał się za głowę. A show Grosickiego trwał. Leo Vaisanen fatalnie wybił dośrodkowaną przez Krzysztofa Piątka piłkę, a Kamil był w odpowiednim miejscu i precyzyjnym uderzeniem z dwudziestu metrów skompletował hat-trick.

"Grosik" zabawę z Finlandią kontynuował w drugiej połowie, kiedy sprytnie zostawił futbolówkę Damianowi Kądziorowi. Ten podał do Piątka, który pokonał z bliska Jesse Joronena. Polacy deklasowali, a Brzęczek wpuszczał na boisko kolejnych debiutantów. Przy okazji zlitował się nad rywalami zmieniając niepowstrzymanego Grosickiego, za którego na murawę wszedł Rafał Pietrzak. 

Przy biernej postawie w obronie Grzegorza Krychowiaka znakomitym uderzeniem błysnął Ilmari Niskanen i Finlandia cieszyła się z honorowego trafienia. Liczne roszady sprawiły, że biało-czerwoni oddali trochę pola, ale goście nie byli w stanie przełożyć tego na kolejne gole. Tymczasem pieczęć na efektownej wygranej postawił lewą nogą Arkadiusz Milik, a Joronen skapitulował po raz piąty.

Polscy piłkarze już w niedzielę zagrają kolejne spotkanie. W ramach rozgrywek Ligi Narodów w Gdańsku podejmą Włochów, a październikowy trójmecz zakończą w przyszłą środę mierząc się z Bośnią i Hercegowiną.

                         

Polska - Finlandia 5:1 (3:0)

Bramki: K. Grosicki 9', 18', 38', K. Piątek 53', A. Milik 88' - K. Niskanen 68'