Po oficjalnej części uroczystości Jarosław Kaczyński jako jeden z pierwszych opuścił Pałac Prezydencki. Jako jedyny nie uczestniczył w rozmowach kuluarowych i jako jedyny nie stanął do zbiorowego, pamiątkowego zdjęcia z Andrzejem Dudą

- ekscytował się np. portal wp.pl. Było to zresztą i tak ciekawsze spostrzeżenie, niż na Onecie, gdzie hitem był... "incydent z rękawiczką".

Pojawiające się spekulacje przeciął dziś poseł Adam Bielan - jak zaznacza - upoważniony do tego przez samego Jarosława Kaczyńskiego. 

Wszyscy wiedzą, że Jarosław Kaczyński do takich rzeczy przywiązuje najmniejszą wagę. Tytuły, jakieś kwestie prestiżowe, wizerunkowe mało go zajmują. Nie było żadnej manifestacji. Żyjemy w czasach, w których generalnie powinniśmy się mniej wylewnie witać i żegnać, a akurat wczoraj wieczorem rozmawiałem z prezesem Kaczyńskim. Powiedziałem mu, że idę rano do pana i że pierwsze pytanie będzie dotyczyło tego wyjścia. Upoważnił mnie do tego, żeby powiedzieć, że był po prostu lekko podziębiony

- powiedział Bielan w TVN24.

Mimo słonecznej pogody, tam było dość chłodno, więc Jarosław Kaczyński nie chciał po prostu zbyt długo stać na dworze i udał się w cieplejsze miejsce. Poza tym ma oczywiście mnóstwo obowiązków partyjnych. Można powiedzieć, że w tej chwili ma dwa etaty, bo z jednej strony wicepremiera rządu, do którego podchodzi bardzo poważnie, a z drugiej strony etat prezesa partii, który jest jednocześnie funkcją de facto szefa naszego obozu politycznego 

- dodał Bielan.