Jest w tym coś żenującego – odwiedzać gospodarza dzieci mordującego” – śpiewał Kazik w kawałku „Łysy jedzie do Moskwy”. Był to opis Oleksego wybierającego się składać hołdy moskiewskim decydentom, gdy ci rozpoczynali właśnie ludobójstwo na Czeczenach.

A jak określać gospodarza, który zaprasza mordercę dzieci? Pytanie to nasuwa mi się, gdy czytam o spotkaniach w Warszawie naszego prezydenta z Nikołajem Patruszewem, doradcą Putina. „Kto z kim przestaje, takim się staje, na zawsze to w każdej jednej głowie zostaje” – śpiewa dalej Kazik.

Czy może więc dziwić, że nasz prezydent firmuje swoją posadą ekspertyzy BBN‑u o tym, że powinniśmy pominąć NATO przy budowaniu relacji z Moskwą? Że Rosja powinna stać się gwarantem naszego bezpieczeństwa? No bo z kim przestaje nasz prezydent? Z byłymi agentami bądź wychowankami sowieckiego wywiadu. A czasem skoczy na kawkę z Patruszewem, który – jak wszystko wskazuje – w przerwach między jednym a drugim ludobójstwem na innym narodzie lubi organizować zamachy terrorystyczne na własnych obywateli.

A w kontekście 10 kwietnia pobrzmiewa mi inny fragment piosenki Kazika: „Życie tych czy owych? To drobnostka. To wszystko jest przecież wliczone w koszta”.