Władczyni Kaszub i Pomorza, którą pochowano w Rzymie obok papieży

Z Bożej łaski królowa Szwecji, Gotów i Wenedów, wielka księżna Finlandii, księżna Estonii, Karelii, Bremy, Verden, Szczecina, Pomorza, Kaszub, Wenden i Rugii, pani Ingrii i Wismaru – to tytuły, którymi posługiwała się Krystyna, ostatnia przedstawicielka dynastii Wazów. Gdy miała sześć lat zmarł jej ukochany ojciec Gustaw II Adolf. Koronowano ją dwanaście lat później, nie przypuszczając nawet, że wkrótce dla katolicyzmu porzuci tron i zyska sławę najbardziej oryginalnej kobiety epoki.

Królowa Krystyna, mal. Sébastien Bourdon, Nationalmuseum

Już od urodzenia bardziej wyglądała na chłopca niż dziewczynkę, podobno zmyliła nawet akuszerki – być może cierpiała więc na jakąś formę androgyniczności. „Urodziłam się w czepku. (…) Całe ciało miałam owłosione, głos mocny i gruby, wszystko to sprawiło, że położne, które odbierały poród, sądziły, że jestem chłopcem” – pisała o sobie.

Na pewno była niepospolicie utalentowana i mądra, tak jak ojciec posługiwała się kilkoma językami, uwielbiała muzykę i teatr, sprowadziła na swój dwór Kartezjusza, któremu nota bene nie wyszło to na dobre, bo wkrótce nabawił się zapalenia płuc i zmarł. Oprócz filozofii pociągała ją jazda konna (jeździła jak mężczyzna), polowania, ćwiczenia z bronią. Podobno okropnie przeklinała i była na bakier z higieną osobistą. Zresztą ubierała się jak mężczyzna, a swoje zdeformowane od urodzenia ramię ukrywała w jakichś dziwnych kołnierzach.

„Nie jest wysoka, ale kształtna, korpulentna, z wielkim tyłkiem, ładnymi ramionami i alabastrowymi, kształtnymi dłońmi, bardziej przypomina mężczyznę niż kobietę. Ma jedno ramię wyższe, co skrywa tak świetnie swoim dziwacznym odzieniem i sposobem, w jaki się porusza, że trudno ten defekt w ogóle dostrzec. Jej twarz jest pociągła, ale nie szpetna, rysy wyraziste, nos orli, usta duże, ale niebrzydkie, zęby znośne, oczy zaś zaiste olśniewające i pełne ognia. Karnacja, mimo paru śladów pozostawionych przez ospę, jasna i piękna. Jej twarz jest nadal wdzięczna, ale otacza ją całkiem absurdalna fryzura. Nosi męską perukę, bardzo ciężką, odsłaniającą czoło, długą na bokach i nastroszoną u góry. Czasami kapelusz. Gorset, sznurowany na plecach, odsłania koszulę i przypomina męską kamizelkę. Spódnica niechlujnie zawiązana. (...) Chodzi w męskich trzewikach, mówi i porusza się też jak mężczyzna” – taki portret królowej zostawił książę Gwizjusz, wysłannik Ludwika XIV.

Szykowano dla niej na męża Karola Gustawa, ciotecznego brata, którego zresztą bardzo lubiła. Mimo tego stawiała sprawę jasno: „Mówię wyraźnie, że nie jest możliwe, bym kogoś poślubiła. Tak się rzecz ma. Nie mam ku temu skłonności. Gorąco Boga prosiłam, by mnie taką skłonnością obdarzył, ale nigdy jej nie miałam”. Zamiast ślubu Krystyna zdecydowała się na nietypowy ruch – wymogła ogłoszenie Karola Gustawa następcą tronu w wypadku jej śmierci. Kilka lat później zrzekła się korony na rzecz niedoszłego męża i opuściła Szwecję udając się w stronę Rzymu. Po drodze, w Innsbrucku przeszła na katolicyzm, nic dziwnego więc, że w Wiecznym Mieście, na królową, która porzuciła tron dla Chrystusa, czekały tłumy. 23 grudnia 1656 roku Krystyna uroczyście wjechała do Rzymu i nie omieszkała uczynić tego konno, na sposób męski, co odnotowały ze zgorszeniem zgromadzone damy.

Podczas chrztu zorganizowanego następnego dnia przyjęła imiona Maria Aleksandra, w dowód wdzięczności dla Matki Bożej i papieża Aleksandra. Królowa bez królestwa zatrzymuje się w Palazzo Farnese i nieustannie boryka się z problemami finansowymi. Mimo ekscentryczności daje poznać się Rzymianom jako opiekunka skrzywdzonych i potrzebujących. Jej przyjacielem zostaje kardynał Decio Azzolino, niektórzy uważają, że są kochankami, choć Krystyna pisze „Nie przeszkadza mi to kochać was aż do śmierci, mimo że łaska boska zabrania wam zostać moim kochankiem”. Na dwa lata jedzie do Paryża, tam również budzi zdziwienie swoim swobodnym zachowaniem i ekstrawagancjami. W 1668 roku abdykuje Jan II Kazimierz Waza. Pusty tron Rzeczypospolitej jest łakomym kąskiem, a Wazówna czuje, że może go zdobyć dzięki więzom krwi. Stwierdza więc, że chętnie „zostanie Polką”. Z jednej strony reklamuje się, jako ktoś kto nie zagrozi wolnej elekcji, bo nie chce mieć dzieci, z drugiej obiecuje, że po wskazaniu jej przez polski sejm kandydata na męża, może urodzić wiele potomków. Papież poleca Krystynę jako „bohaterkę godną uwagi dzięki swej wierze, mądrości i męskiej odwadze”.

Giostra dei Caroselli, mal. Filippo Gagliardi i Filippo Lauri. Obraz fety wydanej w Rzymie na cześć Krystyny

Nuncjusz papieski jedzie do Polski i przedstawia w tajemnicy kandydaturę Wazówny prymasowi Prażmowskiemu. Odpowiedź prymasa jest natychmiastowa: „kraj zatrząsłby się ze śmiechu, a królowa i papież byliby skompromitowani wobec całej Europy”. Krystynie nie pozostaje nic innego jak pozostać w Rzymie i poświęcić się swym pasjom, jest mecenasem sztuki, zakłada teatr, jej ogród stanie się za kilka wieków wspaniałym ogrodem botanicznym Wiecznego Miasta. Skupuje dzieła sztuki i manuskrypty, które przekaże potem Bibliotece Watykańskiej. Pisze swoją biografię, w której nie oszczędza ani siebie ani innych pań: „kobiety nigdy nie powinny rządzić: jestem o tym tak bardzo przekonana, że gdybym wyszła za mąż, to najprawdopodobniej pozbawiłabym moje córki prawa do sukcesji. (...) Ignorancja kobiet, słabość ich duszy, ciała i ducha sprawiają, że nie nadają się do rządzenia. A wszystkie kobiety, które widziałam, czytając czy obserwując, poprzez rządzenie owo zdawały się śmieszne, jedna mniej, inna bardziej. Wyjątku nie czynię dla siebie samej i gotowa jestem wymienić moje słabości, a mam ich trochę bycie kobietą to największy z owych defektów”.

Krystynę Wazę pochowano w Grotach Watykańskich obok papieży. Tylko trzy kobiety oprócz niej dostąpiły tego zaszczytu.

 

Źródło: niezalezna.pl

#królowa Krystyna #Wazowie #Szwecja #Polska #Jan Kazimierz

albicla.com@ Magdalena Łysiak
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo