Koronawirus sparaliżował Toronto. Zaległości w testach, problemy z rejestrowaniem kontaktów

Toronto, największe miasto Kanady, ma już problemy z rejestrowaniem kontaktów osób, które miały pozytywny wynik badania na obecność koronawirusa. Cała prowincja Ontario ma zaległości w testach. W Ontario, gdzie mieszka ponad 14 mln z 38 mln ludności Kanady, zarejestrowano w poniedziałek 615 nowych przypadków zakażenia koronawirusem, 301 z nich przypada na Toronto, w którym mieszka 2,7 mln osób, czyli ponad 7 proc. ludności Kanady. Według najnowszych modeli naukowych, liczba nowych przypadków może do połowy października wzrosnąć do tysiąca dziennie tylko w Ontario.

enriquelopezgarre/pixabay.com/service/license/

W ostatnich dniach media wskazywały na narastające wątpliwości co do działania rządów prowincji podczas drugiej fali Covid-19 - w Kanadzie za służbę zdrowia odpowiedzialne są rządy prowincji. Na przykład w Ontario pojawiły się zaległości w przeprowadzaniu testów: pod koniec ub. tygodnia wynosiły ok. 90 tys. testów, w poniedziałek – ok. 68 tys. testów. Prowincja od wtorku zablokuje możliwość przeprowadzania testów bez skierowania.

W Toronto, gdzie ok. 700 osób pracuje przy rejestrowaniu kontaktów osób zakażonych, są problemy z opanowaniem tej części działań służb medycznych. Naczelna lekarz miasta dr Eileen de Villa wskazywała, że nawet dodatkowych 700 pracowników nie byłoby już w stanie poradzić sobie z rejestrowaniem kontaktów. Stąd też miasto zmienia taktykę, starając się koncentrować na przerwaniu łańcucha zakażeń.

12 października w Kanadzie będzie obchodzone Święto Dziękczynienia, które jest jednym z najważniejszych świąt i dniem spotkań z rodziną i przyjaciółmi. Burmistrz Toronto John Tory podkreślił, że tegoroczne Święto Dziękczynienia będzie inne i zaapelował o rezygnację z dużych spotkań towarzyskich, dodając, że „narażanie życia bliskich nie jest tego warte”.

Rząd Ontario zwrócił się w poniedziałek do mieszkańców prowincji, by ograniczyli kontakty wyłącznie do osób, z którymi mieszkają pod jednym dachem.

Toronto domaga się zdecydowanych działań rządu Ontario. Miasto proponuje m.in. zakazanie zajęć sportowych w pomieszczeniach zamkniętych i zawieszenie możliwości obsługiwania gości przy stolikach w restauracjach, ponieważ ma dowody, że to bary i restauracje przyczyniają się do wzrostu liczby zachorowań. Tymczasem premier Ontario Doug Ford oświadczył w poniedziałek, że musi zobaczyć dane „zanim zrujnuje życie ludzi”.

Burmistrz Toronto zapewniał jednak podczas poniedziałkowej konferencji prasowej, że rząd prowincji działa w dobrej wierze, zaś naczelna lekarz miasta podkreślała, że Toronto codziennie przekazuje wszystkie dane prowincji. Niemniej dziennikarze pytali o prawne możliwości działania na własną rękę ze strony miasta. De Villa przyznała, że konsultowała się w tej sprawie z prawnikami, ale w ich opinii samodzielne decyzje naraziłyby ją na odpowiedzialność prawną. Podkreśliła przy tym rolę indywidualnych działań mieszkańców miasta, przypominając, że „świat się zmienił i musimy to zaakceptować”.

Rząd Ontario postanowił podczas drugiej fali Covid-19 przeprowadzić badania na temat tego, czy przestrzegane są zalecenia medyczne, a jeśli nie – to dlaczego. Według opublikowanego we wrześniu badania Angus Reid Institute, 18 proc. Kanadyjczyków ignoruje zalecenia, zaś według badania Uniwersytetu McGill, szczególnie ci Kanadyjczycy, którzy często korzystają z mediów społecznościowych, rzadziej przestrzegają zasad i rzadziej postrzegają Covid-19 jako zagrożenie.

 

Źródło: niezalezna.pl, PAP

#koronawirus #pandemia #Toronto #Kanada

Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo