Debaty prezydenckie są w USA organizowane przez Komisję Debat Prezydenckich. Ta organizacja pozarządowa prowadziła wszystkie debaty od 1988 roku. Jest sponsorowana przez obie partie oraz datki od osób prywatnych, firm i fundacji. Obecnie jej szefem jest Frank Fahrenkopf, były szef Republikańskiego Komitetu Narodowego. 

Zgodnie z planem, drugą debatę ma poprowadzić dziennikarz C-SPAN Steve Scully. C-SPAN to finansowana przez dostawców kablówki apolityczna telewizja non-profit, zajmująca się sprawami publicznymi takimi jak: transmisje posiedzeń kongresu czy konferencji prasowych polityków, które są podawane widzom bez komentarza. Scully pracuje w niej od trzydziestu lat jako producent odpowiedzialny za transmisje z Białego Domu. Prowadzi również Washington Journal – trzygodzinny program na żywo, w którym politycy odpowiadają na pytania publiczności. 

Mogłoby się wydawać, że wybranie do poprowadzenia drugiej debaty dziennikarza pracującego dla telewizji znanej ze swojej apolityczności zagwarantuje, że będzie on obiektywny wobec obu kandydatów. Okazało się bowiem, że ma on bliskie związki z Partią Demokratyczną i z samym Joe Bidenem. 

Urodzony w Pensylwanii Scully przybył do Waszyngtonu D.C. aby studiować dziennikarstwo. W trakcie tych studiów, od września do października 1978 roku był stażystą w biurze Joe Bidena, który wtedy był jeszcze senatorem. Na początku 1979 roku rozpoczął też staż w biurze słynnego lewicowego senatora Teda Kennediego, brata JFK. 

Kiedy informacje o tych związkach z Partią Demokratyczną zaczęły pojawiać się w mediach społecznościowych, zwolennicy lewicy zaczęli twierdzić, że miesięczny staż u Bidena, który miał miejsce ponad 40 lat temu, nie ma znaczenia. Internauci szybko jednak odkryli, że na tym nie koniec. Scully regularnie brał również udział w tzw. Biden Beach Bash, jak nazywano organizowaną przez niego coroczną imprezę, na którą zapraszał pracujących w Białym Domu dziennikarzy. Te imprezy były już w przeszłości obiektem kontrowersji – wiele osób obawiało się, że nadmierna fraternizacja przedstawicieli mediów z politykiem sprawi, że w swojej pracy będą go traktować ulgowo. Kampania Trumpa udostępniła opublikowane przez Sculliego zdjęcie z tej imprezy w 2016 roku, na którym dziennikarz stoi w towarzystwie uśmiechniętego Bidena. „To jest koleś, któremu Komisja chce oddać kontrolę nad mikrofonem Donalda Trumpa na następnej debacie” - napisali.

- Nie zapomnijcie się przebrać przed debatą, koledzy

 - dodał kampanijny doradca Trumpa Jason Miller. 

Internauci szybko odkryli również, że Scully często krytykował w swoich mediach społecznościowych prezydenta Trumpa. Udostępnił między innymi głośny swego czasu felieton „Nie, nie Trump, nigdy”, opublikowany przez New York Times w okresie prawyborów w 2016, kiedy zwycięstwo Trumpa było już prawdopodobne. Jego autor David Brooks zasugerował, że głosują na niego biedacy i stwierdził, że o ile jego wyborcy zasługują na szacunek, o tyle on sam już nie. 

Sam Scully na początku września udzielił wywiadu, w którym stwierdził, że przeszedł szkolenie w 2016 roku, kiedy był zapasowym prowadzącym jednej z debat. Obiecał w tym wywiadzie, że będzie traktował obu kandydatów sprawiedliwie. Wiele osób jednak w to wątpi. „Jak to w ogóle możliwe? Kiedy wybierali moderatora czy próbowali zapewnić, że będzie działał na korzyść Bidena? To odpowiednik oddania Demokratom przewagi z meczu na własnym boisku” - skomentował Dan Gainor, wiceprzewodniczący think-tanku Media Research Center. 

Trump już w trakcie debat w 2016 roku narzekał, że dziennikarze nie traktowali go sprawiedliwie i wyraźnie faworyzowali Hillary Clinton. W trakcie swojej pierwszej kadencji regularnie krytykował media i zarzucał im rozpuszczanie kłamstw o sobie. Trudno mu się skądinąd dziwić. Według sondażu przeprowadzonego przez Uniwersytet w Indianie w 2013 roku, aż 28,1% dziennikarzy przyznało, że sympatyzuje z Demokratami, a tylko 7,1%, że sympatyzuje z Republikanami. W 2017 roku Pew Research Center obliczył, że 62% artykułów o Trumpie napisanych w pierwszych 60 dniach jego rządów miało negatywny wydźwięk, a zaledwie 5% pozytywny. Dla porównania - w pierwszych dwóch miesiącach rządów Obamy te proporcje wynosiły odpowiednio 20% i 42%. To samo badanie wykazało, że 93% materiałów CNN, 91% CBS i 87% artykułów w New York Times opublikowanych w tym okresie było negatywne wobec Trumpa.