Bart Staszewski prowadził prowokacyjną akcję "Strefy wolne od LGBT w Polsce" polegającą na umieszczeniu pod nazwą miejscowości tablicy z napisem "Strefa wolna od LGBT" w kilku językach, następnie zdjęcia z taką - bezprawnie umieszczoną, a wyglądającą na urzędową - tablicą publikuje w swoich mediach społecznościowych i prowadzonych przez siebie portalach w języku angielskim i polskim. Przekaz, jaki szedł w świat, był jasny: w Polsce istnieją "strefy wolne od LGBT". 

Efektem działań Staszewskiego były pozwy od dwóch poszkodowanych gmin - Zakrzówek i Tuszów Narodowy. Gminom pomaga Reduta Dobrego Imienia, a Staszewski żalił się w sieci, zapewniając, że planuje kontynuować akcję. Zbierał nawet pieniądze na swoją działalność przy pomocy platformy Patronite.

Jak zapowiedział, tak zrobił. Dziś na Twitterze aktywisty LGBT pojawiło się zdjęcie z powiatu mieleckiego.

Wpis wywołał oburzenie przedstawicieli lokalnego samorządu.

- Kolejny raz Staszewski zniesławia samorząd. Proszę doczytać czego dokładnie dotyczyło nasze stanowisko i nie szkalować pięknego powiatu mieleckiego. Rozumiem, że z czegoś trzeba żyć, ale są inne metody niż dzielenie Polek i Polaków i oczernianie nas na arenie międzynarodowej

- napisał Kacper Głaz, radny powiatu mieleckiego z ramienia PiS.

W komentarzach pojawiły się propozycje dotyczące pozwu przeciwko Staszewskiemu. Szef Reduty Dobrego Imienia Maciej Świrski przypomniał wówczas:

Czy Staszewskiego czeka więc kolejna wizyta w sądzie? O tym przekonamy się zapewne w najbliższym czasie...