Wiceszefowa Parlamentu Europejskiego Katarina Barley, w wywiadzie udzielonym radiu Deutschland Funk, wezwała do wywierania większej presji na Węgry i Polskę w celu utrzymania praworządności. - Praworządność jest nieustannie łamana, dotacje unijne są skutecznym sposobem wywierania presji. Państwa, takie jak Polska i Węgry, trzeba finansowo zagłodzić. Dotacje unijne stanowią bowiem skuteczną dźwignię - oceniła.

Do tych skandalicznych słów w rozmowie z Michałem Rachoniem odniósł się europoseł Prawa i Sprawiedliwości Jacek Saryusz-Wolski. Ocenił, że nie ma szans na to, aby Katarina Barley została odwołana ze swojego stanowiska. 

- Stoi za nią większość i większość ją obroni. Tak jak kiedyś pan Timmermans, tak ona teraz buduje swoją karierę na ostrym atakowaniu Polski i Węgier

- powiedział. 

- Kiedy ich argumentacja dotycząca wymiaru sprawiedliwości przestała być chwytliwa, przełożyli kierunek ataku na [prawa] mniejszości seksualnych. Tu chodzi o atak, a obszar zależy od tego, który akurat jest podatny. Musimy uzmysłowić sobie, że w tej materii Komisja Europejska i europejska większość parlamentarna działają poza traktatem. Oceniają i występują w roli policjanta w sprawie ustroju i w sprawach nietraktatowych. To jest po prostu wojna informacyjna 

- stwierdził Saryusz-Wolski.

- Ktoś komuś chce zrobić źle, grillować, przyłożyć, besztać, biczować, ponieważ ktoś zapędzony pod ścianę, czy do narożnika, po prostu jest łatwiejszym negocjatorem w innych ważnych sprawach, takich jak na przykład budżet, ponieważ jest zajęty bronieniem siebie. Dlatego upatrzono sobie dwóch nielubianych prawicowych członków wspólnoty. Większość jest socjalistyczno-lewicowa i ten koncert się na naszych oczach dzieje

- dodał.

- Ostatnio pojedynkowałem się z takim Włochem, który jest człowiekiem Macrona, też parlamentarzystą. Oni uważają, że w ogóle nie trzeba udowadniać, że Polska jest krajem łamiącym praworządnością i niedemokratycznym. To jest już dowiedzione, ponieważ coś, co się powtarza, staje się prawdą To kłamstwo jest powtarzane od 2017 roku. Jesteśmy w tej pozycji atakowanego z artykułu siódmego, zresztą Węgrzy też i oni uważają, że kłamstwo powtórzone wiele razy, nie potrzebuje już dowodów 

- podkreślił europoseł PiS.