Jak już informowaliśmy na naszych łamach, debata prezydencka w USA pomiędzy Donaldem Trumpem a Joe Bidenem wymknęła się spod kontroli moderatora. Biden kilkakrotnie uciszał Trumpa, mówiąc do niego m.in. „zamknij się”. Ponadto dyskusja była chaotyczna i momentami przypominała zwykłą kłótnię aniżeli merytoryczną rozmowę na argumenty.

O komentarz do prowadzenia tego rodzaju kampanii poprosiliśmy eksperta ds. międzynarodowych, politologa prof. Pawła Sorokę z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.

Debata była pełna emocji, uczestnicy byli nastawieni do siebie mocno ofensywnie. Na takim podłożu zawsze cierpi merytoryczność. Tam się oczywiście pojawiały argumenty merytoryczne, ale często były wypychane przez agresywny styl dyskusji

– mówi portalowi niezalezna.pl prof. Soroka.

Politologa spytaliśmy również o to, czy mocny i bojowy rodzaj prowadzenia debaty, jaki zaprezentowali obaj kandydaci (niektóre media nazwały to wręcz „pyskówką”) może być wzorem powielanym przez polityków w innych państwach.

Dużo zależy od osobowości uczestników debaty. Prezydent Donald Trump jest znany z silnego temperamentu, ma osobowość człowieka walki. Joe Biden, chcąc mu sprostać, musiał podobnie się zachowywać. Jednak myślę, że społeczeństwa w różnych państwach oczekują treści merytorycznych, chcą wiedzieć, co oferuje kandydat. Ta debata była szczególna i nie sądzę, aby jej format stał się silnym trendem w polityce

– tłumaczy prof. Soroka. 

Profesor Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach zdradził nam także, kto jego zdaniem wygrał debatę Trump-Biden.

Media w zależności od tego, z kim sympatyzowały, temu przyznawały zwycięstwo, ewentualnie ogłaszały remis. Trzeba podkreślić, że w Stanach Zjednoczonych media liberalne są bardzo silne i one oczywiście sympatyzowały z Bidenem. Natomiast moim zdaniem prezydent Trump wypadł bardzo przyzwoicie, bardzo dobrze. Musi za tym iść jednak jeszcze więcej argumentów merytorycznych

– powiedział nam politolog.