Sytuacja w obu państwach członkowskich jest szczególnie poważna - mówiła polityk SPD na antenie niemieckiego radia. Wskazywała na systematyczne "łamanie praworządności". Ale to nie koniec. Podała też sposób na wymuszanie na władzach obu krajów odpowiedniej (oczywiście według niej) postawy. Stwierdziła, że Polskę i Węgry trzeba... zagłodzić finansowo.

- Państwa, takie jak Polska i Węgry, musiałyby umrzeć z głodu finansowego. Dotacje unijne są skuteczną dźwignią 

- stwierdziła, dodając, że cztery główne grupy w Parlamencie Europejskim zablokują unijny budżet, jeśli nie zostaną uzgodnione wyraźne sankcje za łamanie praworządności. 

- Jeśli teraz się poddamy, przez siedem lat będziemy mieli w Europie warunki, których nie chcemy, które nie mają już nic wspólnego z wartościami Unii Europejskiej

- dodała. Powiedziała też, że mechanizm praworządności jest mało skuteczny i "powoli traci wszystkie zęby".

Być może dlatego w Parlamencie Europejskim zaplanowano kolejną debatę o powiązaniu "praworządności" z unijnymi funduszami. Odbędzie się ona w najbliższy poniedziałek.