Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej, prok. Aleksandra Skrzyniarz potwierdziła dziś rano, że Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa w Warszawie zastosował wobec Wojciecha T. tymczasowy areszt warunkowy.

"Sąd zastrzegł, że tymczasowe aresztowanie ulegnie zmianie na poręczenie majątkowe, po uiszczeniu 200 tysięcy złotych. Sąd orzekł dodatkowo o dozorze policji, jak też zakazie kontaktowania się przez podejrzanego z pracownikami spółek energetycznych oraz pozostałymi podejrzanymi. Prokurator sprzeciwił się wskazanemu rozstrzygnięciu, co oznacza, że do czasu uprawomocnienia postanowienia sądu Wojciech T. przebywać będzie w areszcie"

– podała prok. Skrzyniarz.

Wobec Dariusza K. oraz Leszka K. sąd zastosował wolnościowe środki zapobiegawcze. Dariusz K. musi wpłacić 500 tysięcy poręczenia majątkowego, a Leszek K. 200 tysięcy. Obaj mają realizować policyjny dozór i mają zakaz kontaktowania się z pozostałymi podejrzanymi i pracownikami spółek, z którymi byli związani.

Postanowienia zostały ogłoszone w środę około godziny 22.30.

Prok. Skrzyniarz przekazała, że sąd, mimo, że nie zastosował aresztu wobec wszystkich podejrzanych "zgodził się z argumentacją prokuratora w zakresie istnienia wysokiego prawdopodobieństwa popełnienia przez podejrzanych zarzucanych im czynów".

"Dowody zgromadzone w sprawie wskazują na prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że podejrzani dopuścili się zarzucanych im czynów. Sąd podzielił również pogląd prokuratora co do istniejącej obawy bezprawnego utrudnienia przez podejrzanych postępowania karnego"

– poinformowała prok. Skrzyniarz.

Prokuratura nie zgadza się z decyzją sądu o zastosowaniu wolnościowych środków zapobiegawczych wobec Dariusza K. oraz Leszka K., a także z tzw. warunkowym aresztowaniem Wojciecha T.

"Prawidłowy tok postępowania przygotowawczego może być skutecznie zabezpieczony jedynie stosowaniem najsurowszego środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania. Istnienie realnej obawy bezprawnego utrudniania postępowania przez podejrzanych jest na tyle silne, że wyłącznie ich izolacja w warunkach aresztu śledczego umożliwi prawidłowe realizowanie celów prowadzonego śledztwa" – przekazała rzeczniczka.

Decyzje sądu rejonowego zostaną więc zaskarżone przez prokuraturę.

Dariusz K., były prezes PKN Orlen został zatrzymany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne we wtorek po godz. 6 rano w swoim domu w Warszawie. "W oparciu o zgromadzony w śledztwie obszerny materiał dowodowy ustalono, że w latach 2012-2016 Dariusz K. udzielił Sławomirowi N., pełniącemu wówczas funkcję Ministra Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej korzyści majątkowe w łącznej kwocie niemal 200 tysięcy złotych" – podała prokurator Aleksandra Skrzyniarz.

Jak ustaliła prokuratura, łapówki miały być przekazywane "za pośrednictwem osoby trzeciej". Sławomir Nowak miał w zamian za pieniądze pomagać Dariuszowi K. w uzyskiwaniu korzystnych warunków kontraktu na pełnienie funkcji prezesa PKN Orlen. CBA zatrzymało we wtorek także Wojciecha T. byłego wiceprezesa PGE i Energi, podejrzanego o wręczanie łapówek w zamian za stanowiska w zarządach tych spółek.

Wojciech T. miał dwukrotnie przekupić Sławomira Nowaka. Pierwszy raz, gdy ten pełnił jeszcze funkcję szefa gabinetu politycznego Prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska.

"Wówczas Wojciech T. przekazał Sławomirowi N. kilkadziesiąt tysięcy złotych w zamian za pomoc w uzyskaniu dla siebie stanowiska w zarządzie spółki działającej na rynku energetycznym. Pomocy w dokonaniu przedmiotowego czynu zabronionego udzielił mu trzeci podejrzany tj. Leszek K., który podjął się pośrednictwa w przekazaniu korupcyjnej propozycji"

– poinformowała prok. Skrzyniarz. Drugą łapówkę Sławomir Nowak przyjąć miał już jako minister transportu. Kilkadziesiąt tysięcy złotych miało zapewnić Wojciechowi T. stanowisko wiceprezesa spółki Energa.

Podejrzani nie przyznali się do stawianych im zarzutów i złożyli wyjaśnienia.

W śledztwie prowadzonym przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie Sławomir Nowak podejrzany jest o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą czerpiącą korzyści z korupcji. Oprócz byłego ministra transportu status podejrzanego w tej sprawie ma już sześć osób. "Wobec czterech podejrzanych stosowany jest środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania oraz dokonano zabezpieczeń majątkowych na łączną kwotę ponad 7,5 miliona złotych, na poczet przepadku uzyskanych korzyści i kary grzywny" – przekazała prok. Skrzyniarz.

Prokuratura planuje przeprowadzenie dodatkowych czynności z aresztowanym do tej sprawy Sławomirem Nowakiem, jednak ich termin nie jest znany.