Widzowie przez półtorej godziny słuchali dyskusji, która wymknęła się spod kontroli moderatora. Słynny dziennikarz Chris Wallace nie był w stanie prowadzić dyskursu pomiędzy prezydentem Donaldem Trumpem a Joe Bidenem. Biden kilkakrotnie uciszał Trumpa, mówiąc do niego „zamknij się” i „siedź cicho.” Kandydaci na najwyższy urząd w USA przekrzykiwali się, a dyskusja przebiegała tak, jakby by nie było prowadzącego - pisała dziś korespondentka portalu Niezależna.pl w Stanach Zjednoczonych Małgorzata Schulz.

Debatę Biden-Trump skomentował w rozmowie z Michałem Rachoniem Matthew Tyrmand.

Trump był o wiele bardziej zdecydowany silny i pokazał, ze zna się na faktach. Biden był trochę skonfundowany, zacinał się. Stany Zjednoczone naprawdę nie oczekiwały dużo, fakt, ze nie musiał iść do toalety w trakcie tej debaty, top i tak był sukces dla niego, bo połowa kraju oczekiwała że wyjdzie w trakcie debaty, a tak się nie stało. To był po prostu cyrk. Biden stracił temperament, mówił do Trumpa, ze jest klaunem, żeby się zamknął i cały czas mu przeszkadzał. Nikt nie był pod wrażeniem tej debaty, ale też na nikogo nie wpłynęła. Największym przegranym tej debaty był moderator Chris Wallace, który wyraźnie był po stronie Bidena i to jest dość problematyczne

- podkreślił Tyrmand.

Publicysta przypomniał też, że "rodzina Bidena jest opłacana przez Rosję".

Dochodzenie senackie udowodniło, że jego syn Hunter otrzymywał pieniądze od burmistrza Moskwy. Biden powiedział, że to nieprawda

- mówił Tyrmand.

Mówienie, że Trump jest kukiełką Putina, a Biden nie jest - to totalna głupota - podkreślił.

Tyrmand opowiedział również o swoim projekcie Veritas.

Projekt Veritas robi pracę, którą powinny wykonywać media, ale niestety tego nie robią, ponieważ to głównie są lewicowi aktywiści, którzy przykrywają fałszerstwa wyborcze, to są fake-newsy przeciwko prawicy. Polacy i ci, którzy są po prawej stronie sceny politycznej wiedzą o co chodzi

- mówił.