Szef MEN spotkał się z dziennikarzami przed głównym wejściem do gmachu ministerstwa. Widać na nim napisy, jakie sprawcy nanieśli za pomocą sprayu. 

- Na budynku, który zajmuje szczególne miejsce w naszej historii, gdzie męczeni byli więźniowie, budynku, który przetrwał wojnę, jako jedne z nielicznych w Warszawie, został sprofanowany przez grupę idiotów, bo trudno to inaczej nazwać. Ci, którzy niszczą zabytki, są po prostu barbarzyńcami, idiotami. Powinno to wywołać falę powszechnego oburzenia

- mówił Piontkowski.

- To również apel do wszystkich, którzy mogą nam pomóc w ujęciu winnych - zwrócił się do wszystkich, którzy mogą mieć informacje nt. zajścia.

Minister pokazał wydrukowane zdjęcia z monitoringu, ukazujące moment profanacji.

- Widać moment, gdy piszą po ścianach budynku. Wiemy, że usunięcie tych napisów kosztować będzie kilka tysięcy złotych, jeśli w ogóle uda się tego pozbyć

- mówił dalej.

- Gdy tylko się dowiedziałem o tym wydarzeniu, byłem wzburzony. Mam nadzieję, że ta akcja wywoła w Polsce poruszenie i więcej takich zdarzeń nie będzie - zakończył szef MEN.