Liberalny "New York Times" pisze w komentarzu na gorąco, że w debacie "rozmowa o polityce utonęła". Prezydentowi zarzuca "styl buldożera". Według gazety Trump i Biden "przypuszczali personalne ataki i wyrażali wobec siebie pogardę niespotykaną we współczesnej amerykańskiej polityce".

Również konserwatywny "Wall Street Journal" odnotowuje, że kandydaci skupiali się bardziej na wzajemnych oskarżeniach niż na "politycznych niuansach". Telewizyjne starcie dziennik nazywa niechlujnym i uznaje, że było ono "pełne ataków". "Biden był lepszy niż spodziewali się tego prezydent i jego sojusznicy" - ocenia "WSJ".

Wolf Blitzer z CNN stwierdził, że "nie byłby zaskoczony, gdyby to była ostatnia prezydencka debata".

To była najbardziej chaotyczna debata jaką kiedykolwiek widziałem

- ocenił.

Portal Breitbart, który reprezentuje tzw. alternatywną prawicę, oskarża moderatora debaty o stronniczość, a Bidena o "powielanie kłamstw mediów" i "agresywne przerywanie". Na głównej stronie wybija, że prezydent "punktował Bidena w kwestii prawa i porządku", a także jego syna Huntera oraz "pocztowych oszustw" w trakcie masowych wyborów korespondencyjnych w USA.

Podczas debaty Wallace zadał pytanie prezydentowi, czy jest "gotów dziś potępić białych suprematystów". Odpowiadając, Trump odparł cicho: "Sure" (pewnie). Dodał później, że "jest do tego skłonny". Ponaglany przez moderatora i Bidena do deklaracji wprost potępiającej białych suprematystów Trump stwierdził, że przemoc "to nie jest problem prawicy, lecz lewicy". "Dumni chłopcy, cofnijcie się i czekajcie. Powiem wam tak, ktoś musi coś zrobić z Antifą i lewicą" - mówił prezydent USA.