Rozżarzone niebo, zwęglone drzewa i winorośle, domy spustoszone przez płomienie: pożar o nazwie „Szklany Ogień”, który wybuchł w niedzielę, pochłonął, według strażaków, prawie 4500 hektarów w hrabstwie Napa, jednym z obszarów najbardziej prestiżowej produkcji wina w Stanach Zjednoczonych- informują lokalne media.

Niektóre winnice spłonęły, jak np. Chateau Boswell w miejscowości St. Helena, a wiele innych znalazło się w strefie bezpośredniego zagrożenia. „Uratowaliśmy winnicę zeszłej nocy, ale wszystko inne jest stracone”, powiedział Tuck Beckstoffer, dyrektor generalny winiarni o tej samej nazwie, w wywiadzie dla magazynu Wine Spectator.

Pożary w Kalifornii, które zwykle pojawiały się w okresie od sierpnia do listopada, stały się w ostatnich latach częstsze i tragiczniejsze , częściowo z powodu zmian klimatycznych.

Ponad 11 000 osób zostało objętych akcją ewakuacyjną ogłoszoną przez władze w nocy z niedzieli na poniedziałek, gdy ratownicy biegali często od drzwi do drzwi alarmując o niebezpieczeństwie. W ten sposób ewakuowano 4500 mieszkańców dzielnicy mieszkalnej w sąsiednim hrabstwie winiarskim Sonoma.

To było przerażające i nie spodziewałam się, że będzie tak blisko - powiedziała gazecie„ San Francisco Chronicle 91-letnia Doris Tietze, która po raz trzeci, w ostatnich latach, musiała uciekać przed pożarami.

Wielu mieszkańców tego obszaru, dotkniętych traumą pożarów, które już w ostatnich latach spustoszyły region, również znalazło się w obliczu katastrofy w środku nocy.

W ramach środków ostrożności dostawca energii Pacific Gas and Electric (PG&E) odciął w niedzielę zasilanie na niektórych zagrożonych obszarach, gdzie służby pogodowe podniosły „czerwoną flagę”, informując o ryzyku pożaru spowodowanym falą upałów i suchych wiatrów stwarzających idealne warunki do ich wybuchu.

Ponad 1000 strażaków, wspomaganych przez helikoptery i samoloty ze zbiornikami wody, walczyło z ogniem, którego nie udało się opanować w poniedziałek rano.

W północno-wschodniej Kalifornii, hrabstwo Butte, które już od połowy sierpnia mocno dotknęły liczne pożary, zostało zmuszone do przeprowadzenia ewakuacji w niedzielny wieczór w pobliżu małego miasteczka Paradise.

Region został już raz spustoszony przez jeden z najbardziej śmiercionośnych pożarów w historii państwa, w listopadzie 2018 roku, Camp Fire, zabił wówczas 86 osób i zniszczył około 18000 budynków.

„Tak teraz żyjemy w Kalifornii. To stan zgliszcz, a nie słońca” - powiedział „San Francisco Chronicle”, mieszkaniec Santa Rosa, Patrick Ryan, przygotowujący się do ucieczki ze swojej posiadłości przed zbliżającymi się płomieniami.