W niedzielę ambasadorzy kilkudziesięciu krajów w Polsce wyrazili w liście otwartym poparcie dla wysiłków na rzecz podniesienia świadomości społecznej na temat problemów dotykających m.in. społeczności gejów, lesbijek, osób biseksualnych, transpłciowych i interpłciowych (LGBTI) w Polsce. Sporządzanie listu koordynowała Ambasada Królestwa Belgii w Polsce, a poinformowała o nim w niedzielę na Twitterze ambasador USA Georgette Mosbacher.

"Prawa człowieka to nie ideologia - są one uniwersalne. 50 ambasadorów i przedstawicieli się z tym zgadza" - podkreśliła Mosbacher.

Zdaniem Brudzińskiego "my w Polsce również się zgadzamy".

"Dlatego z nadzieją czekamy na kolejny list, tym razem w obronie mordowanych chrześcijan, zamykanych w więzieniach działaczy ProLife, wyrzucanych z pracy i prześladowanych ludzi cytujących Biblię, ludzi poddawanych wbrew swej woli eutanazji"

- dodał.

O sprawę w programie Doroty Kani na antenie PR24 została zapytana europoseł SP Beata Kempa.

Nie tylko zachowanie ambasadorów powoduje sprzeciw a nawet oburzenie, ale to jest, w mojej ocenie, plan realizowany od pewnego czasu. Ambasadorowie są umocowani przez rządy swoich krajów i podlegają głównym decydentom w tych krajach. Jakim prawem w związku z tym ich pełnomocnicy w naszym kraju decydują się na tak brutalny atak przeciwko społeczeństwu polskiemu?

- pytała. Zdaniem Kempy, należałoby nakreślić plan działania: spokojnych rozmów, ale też "postawienia pewnej bariery, bo to będzie się posuwać tak daleko, na ile my temu pozwolimy".

Jak dodała, sama w całej sytuacji dostrzega większy plan wzmocnienia środowisk LGBT w naszej przestrzeni, a więc "mniejszości, wobec której jest duża doza tolerancji" - do momentu, kiedy ta grupa nie próbuje nam narzucać praw, rozbijać rodziny i sama nie przestrzega prawa" - zaznaczyła.

- Ten plan jest szerszy, nastawiony na starcie cywilizacji, a Polska jest krajem, który podobnie, jak Węgry, opiera się tej tzw. politycznej poprawności, temu walcowi ideologicznemu, który idzie mocno z Europy Zachodniej 

- podkreśliła.