W liście ambasadorów wskazano, że pomimo odwołania tegorocznej Warszawskiej Parady Równości ze względu na uwarunkowania epidemiologiczne, jego sygnatariusze chcą wyrazić "poparcie dla starań o uświadamianie opinii publicznej w kwestii problemów, jakie dotykają społeczność gejów, lesbijek, osób biseksualnych, transpłciowych i interpłciowych (LGBTI) oraz innych mniejszości w Polsce stojących przed podobnymi wyzwaniami". 

Pod listem podpisali się ambasadorzy 50 państw w Polsce, w tym ambasador Indii. Co ciekawe, w Indiach jeszcze dwa lata temu homoseksualizm był zakazany.

Z danych opublikowanych w Wikipedii wynika, że za homoseksualizm groziło 10 lat więzienia i grzywna.

Indyjski kodeks karny z 1860 r. stwierdza w art. 377 „O wykroczeniach przeciw naturze”: „Kto bez przymusu odbywa stosunek płciowy wbrew prawom natury z mężczyzną, kobietą, czy zwierzęciem, podlega karze pozbawienia wolności do lat 10 i nałożona zostaje grzywna” - czytamy.

Prawo takie utrzymywało się ponad 150 lat. Sąd Najwyższy w Delhi dopiero w 2009 roku uznał je za niezgodne z konstytucją, jednak zniesiono je tylko na części terytorium Indii. 

Dopiero 6 sierpnia 2018 Sąd Najwyższy Indii po ponad 150 latach zmienił ustawę, sprawiając, że homoseksualizm od tego dnia nie jest wykroczeniem i nie grozi już za niego kara.

Co więcej, prawo zakazujące homoseksualizmu w Indiach zostało wprowadzone... przez Brytyjczyków w czasach kolonialnych. Warto przypomnieć, że ambasador Wielkiej Brytanii w Polsce również podpisał się pod listem.

Ponadto Indie to jedno z państw, w których kobiety najbardziej narażone są na ataki na tle seksualnym. Z oficjalnych danych wynika, że w kraju średnio co 20 minut dochodzi do gwałtu.