W specjalnym orędziu papież Franciszek w tym roku zwraca uwagę na problem wewnętrznych przesiedleńców. W skali całego świata według szacunków jest ich 33-34 mln - z tego ok 8,5 mln to ofiary konfliktów - najczęściej wojennych, a pozostałe ponad 25 mln to ludzie, którzy uciekają na skutek katastrof naturalnych lub humanitarnych wewnątrz danego kraju szukając schronienia, np. dziś na Ukrainie". Tacy ludzie nie mają praw i ochrony jak np. uchodźcy.

Nawiązując do wskazań papieża, bp Zadarko powiedział, że zrozumienie dramatu migrantów i uchodźców możliwe jest najpierw dzięki rzetelnemu poznaniu ich sytuacji.

- Dopóki nie uświadomimy sobie, że mamy do czynienia z ludzką tragedią, w której chodzi o uratowanie życia konkretnego człowieka, to nic nie będzie wystarczającym motywem, aby tknąć palcem. Pozostaną dla nas jedynie masą kojarzoną z grożącym niebezpieczeństwem i utratą tożsamości w fatalnych przekazach medialnych i internetowych

 – powiedział bp Zadarko zwracając uwagę, że same zbiórki są ważne, ale niewystarczające.

- Nas interesuje konkretny człowiek, który potrzebuje pomocy, a nie masy. Korytarze humanitarne papieża Franciszka lub Wspólnoty Sant’Egidio są możliwe, legalne i bezpieczne, ale dla małych grup – zaznaczył duchowny.

Bp Zadarko powiedział, że trzeba rozróżnić kwestie migrantów od kwestii uchodźców, a więc osób, które chcą ratować swoje życie.

- Sprawa kultury i religii wówczas jest sprawą drugorzędną, co nie znaczy, że nie jest znacząca – powiedział.

Kościół nie ma polityki migracyjnej

Bp Zadarko zaznaczył, że Kościół nie ma swojej polityki migracyjnej.

- Naszym zadaniem jest wzywanie do usuwania przyczyn fal migracyjnych oraz kształtowanie świadomości i postaw chrześcijańskich wobec migrantów i uchodźców. Dopiero od niedawna mówimy w Kościele o przyjęciu, promocji, ochronie i integracji migrantów. To nowość. Konkretna pomoc ma zawsze charakter jedynie uzupełniający wobec działań państwa – powiedział.

Zwrócił uwagę, że migranci ekonomiczni są "kołem ratunkowym słabnącej gospodarki".

Zaznaczył, że nikomu nie wolno, w tym także Kościołowi, ignorować polityki migracyjnej państwa, chyba że jest ona nieludzka.

- Na drugim miejscu są samorządy, trzeba tym ludziom zagwarantować warunki mieszkaniowe, kierować się jakimś programem integracji w społeczeństwie - powiedział.

Przypomniał, że uchodźcy przeważnie mieszkają najpierw w specjalnych obozach. Po otrzymaniu zgody na legalny pobyt mogą szukać mieszkania i pracy.

- Na trzecim miejscu pojawiają się organizacje pozarządowe, w tym m.in. Kościół. W Polsce w pięciu diecezjach mamy prowadzone przez Caritas punkty pomocy prawnej, psychologicznej, charytatywnej i duszpasterskiej nie tylko dla katolików, które utrzymywane są ze środków ministerialnych, unijnych i własnych – wyjaśnia bp Zadarko.

Dodał, że w ostatnich latach w Polsce wiele organizacji pozarządowych, które działały na rzecz migrantów i uchodźców, zamknęło swoją działalność, bo pozbawiono ich finansowania.

- To wielka strata - stwierdził.

Przewodniczący Rady KEP ds. Migracji, Turystyki i Pielgrzymek zwrócił uwagę, że powinność moralna czy chrześcijańska nauka o przyjmowaniu obcych nie może być wymuszona.

- Postawa miłości bliźniego zakłada, że jeżeli ktoś jest w potrzebie, to z solidarności mamy mu pomóc, bronić jego godności. Problemy z obcokrajowcami pojawiają się dopiero na etapie integracji – stwierdził.

"Polska popełniła ten sam błąd co Niemcy"

Przyznał, że "w wielu przypadkach jest ona trudna, a niekiedy wręcz niemożliwa, ponieważ jak pokazuje doświadczenie państw Europy zachodniej - mamy do czynienia z tworzącymi się społeczeństwami paralelnymi, gdy brakuje pomysłu na integrację ludzi wielu kultur i religii".

W ocenie bp Zadarko, "Polska, jeśli chodzi o politykę migracyjną, chyba popełnia ten sam błąd, co Francja czy Niemcy. Wydaje nam się, że wystarczy zapewnić migrantom pracę, a zapominamy o potrzebie ich integracji. Nie mamy ustawy o migracjach, o prawie azylowym czy uchodźczym. Ustawa o obcokrajowcach to za mało, bo dotyczy głównie polityki wizowej i regulacji na rynku pracy".

Zwrócił uwagę, że watykańskie wytyczne z 2013 rok "Jezus Chrystus w uchodźcach i przymusowo przesiedlonych" wyraźnie mówią o obowiązkach spoczywających na uchodźcach i migrantach.

- Każdy z nich, jeśli chce uzyskać pomoc i pozostać w danej społeczności, ma obowiązek nauczyć się języka, uszanować lokalną kulturę, porządek prawny danego państwa i nie być dla innych zagrożeniem. Jeśli tego nie respektuje, to od tego są dobrze wyszkolone służby, które powinny się tym zająć. Deportacje i relokacje to narzędzia w mądrej polityce migracyjnej

 – powiedział bp Zadarko.

Zdaniem biskupa na różnych poziomach samorządów powinny być osoby, które znają się na polityce migracyjnej państwa i wiedzą, jak wyglądają procesy migracyjne.

- Od dwóch lat na UKSW w Warszawie trwają starania o uruchomienie nowego kierunku "Polityka bezpieczeństwa kulturowego w Europie i polityka migracyjna". Niestety nie ma chętnych – powiedział bp Zadarko.

Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy obchodzony jest w Kościele katolickim od 1914 roku, od 2019 roku ma miejsce w ostatnią niedzielę września.