Imprezę rozpoczął pierwszy po remoncie pokaz pracy efektownej parowej maszyny wyciągowej szybu Carnall z 1915 r. Pokazy te były do 2018 r. jedną z głównych atrakcji zabrzańskiego skansenu górniczego Królowa Luiza. Maszyna coraz bardziej wymagała remontu i konserwacji, wobec odcięcia jej od wcześniejszego źródła zasilania, konieczna była też budowa nowej wytwornicy pary.

Wyremontowaną teraz maszynę tworzy tłokowy silnik parowy bliźniaczy o mocy 2000 KM (dwa leżące cylindry o średnicy 955 mm, skoku tłoków 1600 mm i ciśnieniu pary 8-12 atm), który poprzez podwójny układ korbowy napędza koło linowe o średnicy 6 m, pełniące też funkcję koła zamachowego i napędu kół na wieży szybowej. Kilkunastometrowa konstrukcja maszyny mieści się w przylegającym do wieży Carnalla zabytkowym budynku maszynowni.

„Od dekady cieszymy się naszym szlakiem turystyki postindutrialnej, który staramy się pięknie odrestaurowywać i oddawać w państwa ręce. Dzisiaj oddajemy maszynę parową, która mogła stanąć w bezruchu. Dzięki determinacji wielu osób ta maszyna znów żyje, para bucha, a my ciesząc się z tego, przypominamy sobie, jak wyglądała historia Śląska”

– mówiła prezydent Zabrza Małgorzata Mańka-Szulik.

Marszałek woj. śląskiego Jakub Chełstowski nawiązał do swojej piątkowej wizyty w częstochowskim Muzeum Produkcji Zapałek, które również w sobotę uczestniczy w Industriadzie. Opowiadając o pokazywanej tam m.in. historii pożaru fabryki z 1913 r. i jej późniejszej odbudowy marszałek podkreślił, że „takich ciekawych historii w naszym województwie jest bardzo, bardzo dużo”.

„Warto w tym trudnym czasie takie miejsca próbować odwiedzać” – ocenił Chełstowski, odnosząc się zarówno do pandemii koronawirusa, jak i sobotniej pogody. „Na naturę nie mamy wpływu, mamy wpływ na to, co w sercach. Mamy nadzieję, że ten przyszły rok będzie zdecydowanie lepszy, niż ten – ze względu na covid, na szereg obostrzeń” – zaznaczył.

Do ub. roku koordynatorem szlaku i głównym organizatorem Industriady był wyspecjalizowany referat dziedzictwa przemysłowego w urzędzie marszałkowskim. W lutym br. - decyzją zarządu województwa - funkcje te przejęło współprowadzone przez samorządy woj. śląskiego oraz Zabrza Muzeum Górnictwa Węglowego, do którego należy m.in. Królowa Luiza.

W sobotę dyrektor Muzeum Bartłomiej Szewczyk dziękował za możliwość zorganizowania Industriady w obecnym trudnym czasie – trudnym także dla obiektów Szlaku. „Pomimo wszystkich chyba trudności, jakie mogły być, udało nam się Industriadę odpalić. Mamy dziś święto, zapraszamy do wszystkich obiektów Szlaki Zabytków Techniki, na pewno każdy znajdzie coś ciekawego” – zaanonsował Szewczyk.

W tym roku w programie przesuniętej z czerwca na wrzesień - ze względu na epidemię - Industriady nie ma dużych wydarzeń masowych. Święto trwa też jeden dzień, a nie dwa lub trzy, jak w poprzednich latach. Zabrzańskie muzeum postanowiło jednak wykorzystać wymyślony jeszcze w ub. roku motyw przewodni dla 11. edycji imprezy: „Natura w przemyśle”.

Nawiązywał do niej m.in. spektakl plenerowy wystawiony w sobotnie przedpołudnie w przestrzeni zabrzańskiego szybu Carnall. Jednym z innych spektakli sobotniej Industriady będzie widowisko „Boginie Losu” na osiedlu Familoki w Czerwionce-Leszczynach – inspirowane przez średniowieczne dzieło „Summa de cofessionis deiscretiae”, autorstwa brata Rudolfa z opactwa cysterskiego w pobliskich Rudach.

Niektóre inne „hity” 11. Industriady to pokaz naukowy w Muzeum Energetyki w Łaziskach Górnych, prezentujący siły żywiołów i ich przełożenie na energię, koncert Antonio Vivaldiego „Cztery pory roku” w wykonaniu Śląskiej Orkiestry Kameralnej w budynku łaźni na terenie Muzeum Śląskiego w Katowicach czy warsztaty związane z atramentem węglowym w pszczyńskim Muzeum Prasy Śląskiej.

Industriada zakończy się oficjalnie w Browarze Obywatelskim w Tychach koncertem Marcina Wyrostka i orkiestry Aukso, połączonym z mappingiem. W podobnym czasie w siemianowickim Parku Tradycji odbędzie się widowisko „Naturalis” teatru ognia Nam-Tara.