Co najmniej trzech protestujących i jeden funkcjonariusz zostali opatrzeni przez służby medyczne z powodu obrażeń, których doznali podczas starć przy rozwiązywaniu protestu.

Na Trafalgar Square w sobotę po południu zebrało się kilka tysięcy osób protestujących przeciwko wprowadzanym przez rząd ograniczeniom. Demonstracje zwolnione są z zakazu zgromadzeń powyżej sześciu osób, ale ich uczestnicy muszą zachowywać dystans społeczny, zaś ich organizatorzy - przedstawić ocenę ryzyka. Tymczasem protestujący na Trafalgar Square nie zachowywali dystansu, bardzo niewielka część miała zasłonięte twarze, a część z nich obrzucała policjantów butelkami z wodą.

- Tłumy na Trafalgar Square nie przestrzegały warunków zawartych w ocenie ryzyka, co narażało ludzi na niebezpieczeństwo transmisji wirusa. To unieważniło ocenę ryzyka, a my poinformowaliśmy organizatorów wydarzenia, że nie są już zwolnieni z regulacji (o zakazie zgromadzeń)

 - poinformowała policja.

Funkcjonariusze usunęli sprzęt nagłaśniający i wezwali uczestników do rozejścia się, ale ponieważ część z nich nie reagowała na wezwania, funkcjonariusze użyli pałek, a co najmniej kilku demonstrantów odprowadzono w kajdankach. Demonstracja na Trafalgar Square została ostatecznie rozproszona, ale jak informuje policja, część uczestników przeniosła się do Hyde Parku.

Wiec pod hasłem "Nie zgadzamy się" odbył się tydzień po podobnym wydarzeniu w tym samym miejscu. Podczas zeszłotygodniowego protestu niewielka część jego uczestników starła się z policją, w wyniku czego kilkunastu funkcjonariuszy zostało rannych, aresztowano też 32 osoby.