Kosowo po raz pierwszy zadeklarowało niepodległość w 1990 roku, co było odpowiedzią na niszczenie ich autonomii i prześladowanie kultury kosowskich Albańczykow przez ówczesnego prezydenta Serbii Slobodana Milosevica. Ostatecznie doprowadziło to do niezwykle brutalnej wojny w latach 1998-99. W jej trakcie doszło do czystek etnicznych i licznych zbrodni wojennych. Kosowo ostatecznie uzyskało niepodległość w 2008 roku. Serbia nie uznała tej niepodległości i pomiędzy oboma państwami długo nie było praktycznie żadnych kontaktów. 

Jakiś czas temu Donald Trump namówił oba te państwa do podpisania umowy ekonomicznej. Zdaniem ekspertów, był to jeden z największych sukcesów jego administracji w dziedzinie polityki zagranicznej obok podobnych umów, które pomaga podpisywać na Bliskim Wschodzie. Zwracają uwagę, że ta umowa wreszcie jest szansą na normalizację stosunków między oboma państwami. 

Przywódcy tych państw najwyraźniej się z tym zgadzają. W czwartek nad jednym z granicznych sztucznych jezior, którego 80% leży na terytorium Kosowa, pojawił się banner z napisem „Jezioro Trumpa”. Początkowo wiele osób uznało to za żart – ale serbski portal Gazeta Express dowiedział się, że władze obu państw faktycznie chcą nazwać to jezioro na cześć prezydenta USA. Pomoże im to również rozwiązać poważny spór o to, jak powinno się nazywać. Serbowie nazywają je bowiem Gazivoda a Kosowarzy – Ujman, spór o jego nazwę był jednym z poważniejszych tematów dzielących oba narody. 

Informacje portalu potwierdził na Facebooku premier Kosowa Avdullah Hoti.

„Jako znak uhonorowania za ich decydującą rolę w naszej wolności, niepodległości i uznaniu naszej państwowości na całym świecie, nazwaliśmy nasze najpiękniejsze bulwary imionami najbardziej wyjątkowych amerykańskich osobistości, takich jak prezydent Clinton, George Bush, senator Bob Dole czy sekretarz Madelaine Albright” - napisał - „W naszej tradycji jest honorowanie i czczenie naszych przyjaciół. To szlachetna tradycja naszych przodków której zawsze będziemy przestrzegać!”.

"Gazeta Express" twierdzi, że swoje poparcie dla tego pomysłu miał wyrazić również prezydent Serbii Aleksander Vucic. 

Wybór tego zbiornika wodnego nie jest przypadkowy. To sztuczne jezioro zostało wykopane jeszcze w czasach Jugosławii, ale Kosowo rości sobie prawa do jego całości, na co nie chce zgodzić się Serbia. Negocjacje w tej sprawie trwają od dawna i nie przyniosły skutków. W podpisanej przez nich umowie znalazł się jednak zapis, że obie strony dojdą w końcu do porozumienia i podzielą się tym jeziorem i jego surowcami. 

To nie jest pierwszy przypadek, kiedy władze jakiegoś państwa nazwały coś na cześć Donalda Trumpa. Najwięcej obiektów noszących jego imię istnieje w Izraelu, gdzie znajdują się m.in. dwa Place Trumpa (w Jerozolimie i Petah Tikva), czy Wzgórza Trumpa, miejscowość na Wzgórzach Golan. Wkrótce dołączy do nich także Stacja Kolejowa Trumpa w Jerozolimie. Prezydent USA ma także swój bulwar w Albanii.