„Jedynym powodem, dla którego wciąż tu siedzę po ponad 30 latach w polityce, jest to, że zawsze wierzę w swój plan A” – oświadczył Orban.

Podkreślił, że Węgry mają „wyjątkowo dobre stosunki” z Trumpem. Jeśli wygra kandydat Demokratów Joe Biden, „poziom otwartości, życzliwości i wzajemnej pomocy zapewne spadnie. Ale moje kalkulacje są właściwe. On (Trump) wygra” – oznajmił.

Pytany, jaki wpływ będzie miała wygrana Trumpa na Unię Europejską, Orban odparł, że będzie to cios dla tych, którzy postrzegają Unię jako twór zbudowany wokół swoich instytucji. „Jeśli ktoś pojmuje Unię Europejską jako scentralizowane mocarstwo, którego duchem i sercem są instytucje – Trump nie jest najlepszą opcją” – powiedział.

Jeśli jednak wierzy się, że Unia to wspólnota państw członkowskich – „Trump jest OK i stanowi zdecydowanie najlepszą opcję”.

Premier Węgier zaznaczył, że jeśli Trump wygra wybory, UE będzie musiała znormalizować swe stosunki handlowe z USA i jasno wypowiedzieć się na temat długoterminowej obecności żołnierzy amerykańskich w Europie.

„Unia Europejska ma olbrzymią nadwyżkę w handlu ze Stanami Zjednoczonymi. (Amerykański) prezydent zawsze mówi, że chciałby ją zmniejszyć poprzez zmianę przepisów. Głównie chodzi o cła. To wisi w powietrzu i nie jest załatwione”

– powiedział Orban.

Premier z zadowoleniem odniósł się do polskiej propozycji, by przenieść do Polski żołnierzy amerykańskich wycofywanych z Niemiec. Podkreślił jednak, że nie jest to niezbędne dla Węgier, ponieważ nie stoją one wobec bezpośredniego zagrożenia ze strony Rosji.

Orban zapewnił też, że Węgry spełnią wymóg NATO przeznaczania na wydatki obronne 2 proc. PKB. Pytany, kiedy mogłoby to nastąpić, odparł: „Nie później niż za pięć lat”.

Orban spotkał się z Trumpem osobiście w maju ubiegłego roku w Białym Domu. Premier Węgier ocenił potem, że udało się pod każdym względem wzmocnić strategiczny sojusz między Węgrami i USA.