"(…) jedyną możliwością w tym przypadku (odzyskania nieruchomości na Błoniach Elekcyjnych) byłoby odkupienie działki od dewelopera" – napisał wydział prasowy Urzędu m.st. Warszawy. Natomiast w odpowiedzi na pytanie, czy kwota ta miałaby sięgać ok. 60 mln zł, ratusz napisał:

"Kwota, o której mowa, to szacunkowa wartość odszkodowania, z jakim mógłby wystąpić deweloper".

Miasto sprzedało w 2016 r. spółce Leoset za 38 mln zł Błonia Elekcyjne na Kamionku. Działka przy ul. Stanisława Augusta, stanowiąca teren zielony, ma 22 500 mkw.

Nieruchomość w 85 proc. jest objęta ochroną konserwatorską z racji wpisu do rejestru zabytków. Dlatego przed sprzedażą miejscy urzędnicy powinni na transakcję uzyskać zgodę konserwatora zabytków. Tak się jednak nie stało.

W ocenie Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze sprzedaż ta była nielegalna. Dlatego MJN złożyło w czwartek w tej sprawie doniesienie do prokuratury. "(…) urzędnicy m.st. Warszawa, nie posiadając stosownego pozwolenia (…), dokonali w sposób nieuprawniony sprzedaży nieruchomości i przekroczyli przyznane uprawnienia" – czytamy w zawiadomieniu.

Również w czwartek miasto stołeczne zwróciło się w trybie interesu społecznego do prokuratury ws. działki na Kamionku. W prokuraturze Warszawa Śródmieście-Północ złożyło dokumenty związane ze sprzedażą, w tym wszystkie opinie prawne w tej sprawie

Według ratusza "zarówno kontrola z Biura Kontroli z 2017, opinia Biura Prawnego z 2018, jak i dwie opinie prawne eksperta z 2018 prof. Adama Jaroszyńskiego nie zakwestionowały legalności sprzedaży działki na Błoniach Kamionkowskich Elekcyjnych. Prof. Jaroszyński stwierdził, że sprzedaż działki była lege artis".

Wydział prasowy urzędu miasta zwrócił uwagę, że "MJN drugi raz w tej samej sprawie, na podstawie tego samego przepisu (art. 231 kk) składa zawiadomienie do prokuratury".

"Ta w 2017 roku odmówiła wszczęcia śledztwa. Szkoda, że działacze MJN traktują opinie prawne wycinkowo, a nie czytają ich całościowo, wraz z wnioskami końcowymi"

- dodano w informacji.