Chwyty polityczne

  

Wrzesień roku 2020 przyniósł przełom w sondażach, badających szanse kandydatów biorących udział w wyścigu do fotela, zajmującego poczesne miejsce w Gabinecie Owalnym. Donald Trump, postrzegany jako nadzieja białych konserwatystów, już w pierwszych dniach miesiąca zaczął odrabiać straty do liberalnego Josepha Bidena, co wielkim zaskoczeniem być nie powinno. Ktoś przegrzał! Kto?

Ci, którzy źródła sukcesu upatrywali w chaosie powstałym po śmierci George’a Floyda, czarnoskórego mieszkańca Minneapolis, zmarłego podczas katastrofalnej interwencji policjanta Dereka Chauvina. Gwoli kronikarskiej skrupulatności należy dodać, że ofiara była pod wpływem środków psychoaktywnych, a także zmagała się z poważnym schorzeniem serca, jednak to nie miało już najmniejszego znaczenia, ponieważ lawina przemocy ruszyła.

Moc lewicowej indoktrynacji

Wszystkim Państwu znane są zapewne materiały filmowe, eksponowane codziennie przez serwisy informacyjne, ukazujące protesty i zamieszki uliczne, w trakcie których niszczono radiowozy, wybijano szyby w oknach komisariatów i miotano cię?kimi przedmiotami w?kordony funkcjonariuszy. Agresję przyozdobiono hasłem „Black Lives Matter” i – w ramach owego „znaczenia czarnego życia” – zaczęto systematycznie rabować sklepy ze sprzętem elektronicznym i markowym odzieniem. Masowość zjawiska przerosła możliwości operacyjne policji, toteż, w celu zaprowadzenia porządku i ładu publicznego, do działań włączyła się Gwardia Narodowa.

Nie ukrywam, że byłem przerażony upadkiem moralności i degrengoladą poziomu dyscypliny panującymi w tej formacji, a objawiającymi się całowaniem butów rozjuszonych Afroamerykanów w ramach przeprosin za lata niewolnictwa. Po głębszej analizie zrozumiałem, że swoje żniwo zbiera właśnie długotrwała indoktrynacja prowadzona przez lewicowe środki masowego przekazu, której moc okazała się większa od „świętości” każdej armii globu, jaką jest pisemny lub ustny rozkaz. Taki obrót spraw zatrwożył wszystkich, więc ludzie – pragnąc stabilności i spokoju – stopniowo odwracali się od stosujących argumenty siły fizycznej i skierowali swoje nadzieje ku obecnej administracji, co zaowocowało spadkiem poparcia dla Bidena. Do mnie dotarło wówczas, że w walce o władzę dozwolone są wszystkie chwyty polityczne.

Co wymyśli europejski duet numer jeden

Chwyty polityczne – te najbrutalniejsze, zastosowane za oceanem – przedostały się także na ulice miast Europy Zachodniej, jednak nie wywarły one na nikim większego wrażenia, ponieważ ich mieszkańcy mieli przez ostatnie pół dekady czas, aby do podobnych zachowań przywyknąć. Na Paryżu, umęczonym ponadrocznymi demonstracjami żółtych kamizelek, kolejne niepokoje nie wywarły już większego wrażenia, pomimo uporczywych starań, najczęściej białych członków Antify, usiłujących podsycić je za wszelką cenę.

Absolutnie nie wrzucam do jednego tygla demonstracji ciężko pracujących Francuzów, dla których ubiory ochronne stały się znakiem rozpoznawczym, z grabieżą domów towarowych i niszczeniem mienia społecznego, ale walki uliczne z udziałem policji odciskają wszędzie podobne piętno na psychice ludzkiej.

Dlatego też owe wydarzenia przyjęto na Starym Kontynencie jako kolejną plagę, niemającą większego znaczenia dla popularności głównych decydentów, osiągającą obecnie dolne poziomy stanów niskich. Jestem ciekaw, co wymyślą Frau Bundeskanzlerin i Monsieur le Président, aby nie przepaść z kretesem w elekcjach, które czekają ich odpowiednio: jesienią 2021 r. i wiosną roku 2022? Zainteresowanie moje wzmaga się tym bardziej, że nie potrafię zaobserwować jakichkolwiek działań niwelujących poniesione straty, ale wręcz przeciwnie – nadal maszerują oni w kierunku czyhającej przepaści, nie wyciągając żadnych wniosków z przeszłości.

„Piękny gest” i szantażyk moralny Merkel

Wniosków z przeszłości nie wyciąga Angela Merkel, która wciąż chce sprowadzać imigrantów z Azji i Afryki, zamiast – co bezpieczniejsze i bardziej efektywne – pomagać im na miejscu. Pomimo kłopotów powstałych po lecie roku 2015, kiedy ludzkie mrowie zaczęło masowo przybywać na kontynent europejski w ramach zainicjowanej przez Niemcy polityki „Refugees welcome”, pani kanclerz nie chce zawrócić z obranej drogi.

Kolejnym katalizatorem aktywności Berlina na przywołanej niwie był pożar obozu dla uchodźców nazwanego Moria, a położonego na greckiej wyspie Lesbos. Kataklizm rozpętał się w nocy z 8 na 9 września, a helleńscy śledczy jawnie mówią, że pojawianie się ognisk żywiołu zaobserwowano w kliku miejscach jednocześnie, co pozwala podejrzewać celowe podpalenia. Wywołanie nieszczęścia miało najprawdopodobniej wymusić na kierownictwie obozu rozluźnienie obostrzeń związanych z pandemią oraz przyspieszyć przerzut mieszkających w nim ludzi do bajecznej Europy. Faktycznie, wokół sprawy natychmiast zrobiło się głośno, gdyż wszystkie liberalne media pochyliły się nad losem cierpiących.

W tak przygotowanej atmosferze, doszło do spotkania Donalda Tuska z „żelazną damą” Niemiec, podczas którego ta druga zaoferowała przyjęcie nad Sprewę 400 dzieci z Morii. Piękny gest, taki wyciskający łzy z oczu i ujmujący za serce. Pani Merkel poszła za ciosem i dodała, że w ramach solidarności przywódcy innych krajów powinni pójść w jej ślady i także zadeklarować gościnę dla ludzi pozostających bez dachu nad głową. Apel swojej serdecznej przyjaciółki zrozumiał przewodniczący Europejskiej Partii Ludowej, jednak zachował on daleko posunięty sceptycyzm i postanowił ostudzić zapędy kanclerz, przywołując wydarzenia sprzed kilku lat, kiedy zdecydowanie odmówiono Niemcom przyjmowania imigrantów. Słowa Tuska były bardziej krytyką postępowania Polski i Węgier niż samym stwierdzeniem faktu, ale miały one na celu wprowadzenie do obiegu kolejnego tematu z przedmiotu „pedagogika wstydu”.

Zagrywki wokół Nord Streamu 2

Pedagogika wstydu, tak skutecznie prowadzona przez dekady pomiędzy Tatrami a Bałtykiem, już nie działa. Deklaracja i apel Niemki oraz próba napiętnowania naszego kraju przez pana Donalda przeszły praktycznie niezauważone. Doświadczonych społeczeństw Europy południowo-wschodniej i środkowej, oglądających dantejskie sceny dziejące się w berlińskich i brukselskich zaułkach, nie są w stanie zaczarować już żadne słowa, a tym bardziej kogoś takiego, jak były premier Polski. To, co było skuteczne naście lat temu, dziś już zadziałać nie może, dlatego w sukurs Angeli Merkel ruszył natychmiast minister spraw wewnętrznych i budownictwa w jej gabinecie. Horst Seehofer, bo o nim mowa, zwołał serię konferencji prasowych, podczas których żalił się, że jego odpowiednicy w Unii Europejskiej twierdzą, że przyjmowanie uchodźców jest wyłącznie sprawą niemiecką.

Być może Seehofer coś by ugrał, ale tymczasem światło dzienne ujrzała sprawa oferty, którą wicekanclerz i minister finansów Olaf Scholz złożył Stevenowi Mnuchinowi, sekretarzowi skarbu w administracji Donalda Trumpa. Chodziło o propozycję, w myśl której Berlin wyasygnowałby kwotę miliarda euro na budowę w swoich portach urządzeń, pozwalających na rozładowywanie, magazynowanie i dystrybucję amerykańskiego gazu. Ponieważ w polityce nie ma nic za darmo, w zamian za obietnicę przyszłej współpracy Niemiec poprosił o permisję na ukończenie budowy Nord Streamu 2.

Ten akt odbieram jako uroczysty pogrzeb zbioru szczytnych fraz opisanych jako „wartości europejskie”, a także jaskrawy przykład politycznego realizmu i cynizmu. Nie muszę chyba nikogo przekonywać, że w świetle przywołanych powyżej wydarzeń reelekcja 45. prezydenta USA jest kluczowa dla krajów Grupy Wyszehradzkiej, dlatego należy uważnie śledzić i analizować zaoceaniczną kampanię, a w dyplomacji stosować wszystkie chwyty polityczne.
Howgh!

Autor jest emerytowanym oficerem wojsk powietrznodesantowych. Samotnik. Nałogowy kawosz i czytacz politycznych newsów. Imię i nazwisko do wiadomości redakcji.


Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...
Tagi

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts