Przemawiając w Izbie Gmin, szef brytyjskiej dyplomacji powiedział, że przeprowadzone w środę potajemne zaprzysiężenie Alaksandra Łukaszenki na kolejną kadencję na stanowisku prezydenta Białorusi jedynie wzmacnia jego brak legitymacji.

"Po pierwsze, nie akceptujemy wyników tych sfałszowanych wyborów. Po drugie, potępiamy bandytyzm stosowany wobec narodu białoruskiego"

- podkreślił Raab. Jak dodał "niezbędne jest pociągnięcie do odpowiedzialności osób winnych sfałszowania wyborów i łamania praw człowieka".

Oświadczył, że chociaż Wielka Brytania jest skłonna przyłączyć się do ukierunkowanych sankcji przeciwko osobom odpowiedzialnym za łamanie praw człowieka, nad którymi debatuje Unia Europejska, opóźnienia w Brukseli oznaczają, że Londyn dołączy do innych sojuszników - Stanów Zjednoczonych i Kanady - aby wraz z nimi przyjąć takie sankcje.

"Biorąc pod uwagę to opóźnienie i oszukańczą inaugurację Łukaszenki, poleciłem zespołowi ds. sankcji w MSZ, aby przygotował sankcje Magnitskiego wobec osób odpowiedzialnych za poważne naruszenia praw człowieka. Koordynujemy działania z USA i Kanadą, aby w trybie pilnym przygotować odpowiednie listy osób"

- poinformował Raab.

"Zastosujemy wszystkie dostępne nam narzędzia, by pociągnąć Łukaszenkę i jego reżim do odpowiedzialności"

- podkreślił. "Wzywamy go do podjęcia poważnego i wiarygodnego dialogu z opozycją, w razie potrzeby w drodze mediacji, aby ułatwić pokojowe rozwiązanie obecnego kryzysu. Takiego, który odzwierciedla i szanuje wolę narodu białoruskiego" - mówił Raab, zastrzegając, że jeśli władze Białorusi na to nie odpowiedzą, Wielka Brytania wraz z partnerami podejmą dalsze kroki.

Raab dodał, że Wielka Brytania dwoi kwotę wsparcia finansowego udzielanego obrońcom praw człowieka, niezależnym mediom i organizacjom społecznym, przekazując w ciągu najbliższych dwóch lat dodatkowe 1,5 miliona funtów. Ta kwota obejmuje 800 tys. funtów wsparcia dla dziennikarzy, w szczególności obecnych na Białorusi.

Tysiące Białorusinów wyszły w środę wieczorem na ulice stolicy Mińska i innych miast, protestując przeciwko niezapowiedzianej inauguracji Łukaszenki, która odbyła się rano. W czasie protestów zatrzymano co najmniej 360 osób. Demonstracje na Białorusi odbywają się codziennie od 9 sierpnia, gdy przeprowadzone zostały w tym kraju wybory prezydenckie. Jak podały władze, Łukaszenka zdobył w nich ponad 80 proc. głosów.