- Najważniejsze jest to, że porozumienia, które miały na celu realizacje tzw. przymusowej relokacji zbankrutowały. Okazało się, że my jako państwo polskie mieliśmy w 100 proc. rację, nie godząc się w negocjacjach na te rozwiązania

 - oświadczyła Kempa.

Jak zaznaczyła w nowych projektach Komisja odchodzi od takiego podejścia, ale mimo wszystko należy do nich bardzo ostrożnie podchodzić. Zwróciła uwagę, że Polska i inne państwa nie mogą ponosić skutków nieroztropnej polityki migracyjnej pod płaszczykiem solidarności.

Zmiany w prawie zaproponowane przez Komisję Europejską mają odciążyć państwa południa Europy, które są pod największą presją migracyjną. Komisja chce wprowadzić zasadę "obowiązkowej solidarności" i położyć nacisk na deportacje, umożliwiając tym krajom, które nie chcą relokować do siebie uchodźców, wzięcie na siebie obowiązku odsyłania migrantów ekonomicznych do krajów pochodzenia.

Eurodeputowana Europejskich Konserwatystów i Reformatorów zwróciła uwagę, że w Polsce jest około 2 mln migrantów ekonomicznych z Ukrainy. "Przyjechali oni, bo ich kraj jest ogarnięty wojną i m.in. z tego powodu jest tam ubóstwo" - zaznaczyła Kempa.

Za pozytywne aspekty pakietu migracyjnego polityk uznała rozwiązania, które mają służyć ochronie granic i wzmocnieniu Frontexu. Z kolei zapisy dotyczące powrotów i odpowiedzialności za nie rozkładane na państwa członkowskie powinny być - jej zdaniem - bardzo dokładnie sprawdzone.

Chodzi o opcje "sponsorowania powrotów" migrantów, która ma być możliwością okazania solidarności przez państwa niechętne relokacji uchodźców do siebie. Kraj, który się zdecyduje na "sponsorowanie powrotów", będzie miał osiem miesięcy, żeby doprowadzić do wyjazdu osób z decyzją deportacyjną np. z Włoch, czy Malty. Jeśli mu się to nie uda (lub uda się tylko częściowo), wówczas byłby zobowiązany relokować migrantów do siebie.

- Dużym postępem jest to, ze upadła cała ta konstrukcja przymusowej relokacji, natomiast trzeba bardzo dokładnie przeanalizować ewentualne obowiązki państw członkowskich związane z deportacją

 - zaznaczyła Kempa.

Jej zdaniem niewykluczone, że "to co proponuje Komisja Europejska to relokacja, ale przeprowadzana tylnymi drzwiami". Zwróciła uwagę, że wykonanie decyzji wyjazdowej może utrudniać osoba, której ona dotyczy np. niszcząc dokumenty, czy po prostu zniknąć z radaru odpowiednich służb. "Mogą być różne sytuacje i to trzeba brać pod uwagę" - podkreśliła Kempa.