Blisko 90 proc. Polaków deklaruje, że oddawanie długów jest zawsze obowiązkiem moralnym – wynika z najnowszego badania Moralność finansowa Polaków, zrealizowanego przez Związek Przedsiębiorstw Finansowych, w partnerstwie z BIG InfoMonitor, Ikano Bank, Intrum i Smartney.

Z roku na rok wzrasta jednak poziom społecznego przyzwolenia na nadużycia w obszarze finansów. Dotyczy to zarówno relacji pomiędzy firmami jak i stosunków pomiędzy obywatelami - w tym przyzwolenia na niepłacenie alimentów czy sąsiedzkich długów.

- Norma nakazująca wywiązywanie się z podjętych zobowiązań finansowych, czyli spłacanie zaciągniętych długów, jest jedną z najbardziej uniwersalnych norm moralnych. Jej uzasadnienie opiera się z jednej strony na szacunku dla cudzej własności, z drugiej zaś odwołuje się do wartości, jaką stanowi zasada dotrzymywania umów. Jak wiadomo, wartości te stanowią etyczny fundament, na którym bazuje gospodarka kapitalistyczna – podkreśla prof. Anna Lewicka–Strzałecka z Instytutu Filozofii i Socjologii PAN, autorka koncepcji badania.

Mimo to etyczne standardy w Polsce są coraz niższe. Indeks Akceptacji Nieetycznych Zachowań Finansowych w 2020 roku wyniósł 46,2 proc. - a to według ekspertów oznacza, że blisko połowa Polaków jest skłonna usprawiedliwić odstępstwa od obowiązujących norm prawnych bądź standardów etycznych w finansach. Wartość tego indeksu okazała się wyższa niż w roku ubiegłym (było to nieco powyżej 40 proc.) i w latach poprzednich. Według specjalistów wskazuje to na tendencję w kierunku obniżania etycznych standardów, której źródłem, szczególnie w ostatnim czasie, może być spowodowana epidemią niepewność sytuacji finansowej, zarówno poszczególnych gospodarstw domowych, jak i całej gospodarki.

Dotyczy to w szczególności tzw. alimenciarzy, którzy powołując się na kryzys unikają płacenia. Katarzyna Tatar, reprezentująca ruch na rzecz zmian prawa alimentacyjnego uważa, że państwo poprzez swoje instytucje szczególną pomocą otacza nie rodziny a dłużników alimentacyjnych.

- Dłużników dzieci z niepełnych rodzin, którzy żyją sobie dostatnio, pracują na czarno, nie płacą ani alimentów, ani podatków, przez wiele lat ukrywają swoje miejsce zamieszkania i pracy, czyniąc egzekucje komorniczą bezskuteczną - zaznacza.

Podkreśla, że w Polsce jest jeden z najniższych wskaźników ściągalności alimentów spośród wszystkich krajów Unii Europejskiej. Płaci je zaledwie 16-17 proc. zobowiązanych do tego osób, podczas gdy w innych krajach wskaźnik ten jest na poziomie 80 proc. Dlatego autorzy petycji domagają się zniesienia kryterium dochodowego uprawniającego do pobierania świadczeń alimentacyjnych z funduszu celowego jakim jest Fundusz Alimentacyjny. Z badań wynika, że w czasie pandemii jeszcze trudniej uzyskać alimenty. W lipcu padł rekord w liczbie przekazanych przez gminy informacji o dłużnikach alimentacyjnych: do Rejestru BIG InfoMonitor trafiło 2655 nowych osób unikających łożenia na dzieci. Jest ich już w sumie prawie 280 tys. i łącznie mają niemal 11,4 mld zł zaległości. W tym roku co drugie niealimentowane dziecko ze względów finansowych nie wyjechało na wakacje, 3 proc. rodzin pozbawionych alimentów żyje na skraju ubóstwa, a 41 proc. skromnie – wynika z badania przeprowadzonego przez BIG InfoMonitor. Z analiz przeprowadzonych przez Justynę Żukowską-Gołębiewską dla Stowarzyszenia Dla Naszych Dzieci wynika, że brak wsparcia finansowego od jednego z rodziców negatywnie wpływa na jakość życia blisko 70 proc. niealimentowanych dzieci. Odpowiedzi tych byłoby więcej gdyby nie fakt, że w części domów sytuację ratują nowi partnerzy i dalsza rodzina. W zdecydowanej większości przypadków samodzielny rodzic jest jednak nadmierne obciążony pracą albo jego rodzina doświadcza niedostatku. Według wspólnego badania BIG InfoMonitor oraz Stowarzyszenia Dla Naszych Dzieci, jedynie 11 proc. rodziców otrzymuje świadczenie regularnie, a 14 proc. dostaje pieniądze od czasu do czasu, reszcie pozostaje najwyżej starć się o pomoc z funduszu alimentacyjnego i udaje się to 28 proc. ankietowanych. 

Wkrótce jednak dzięki decyzjom rządu nastąpi zmiana progu dochodowego kwalifikującego do świadczeń z funduszu alimentacyjnego (FA) - o 100 zł do 900 zł. Według ekspertów obecne kryteria dochodowe - 800 zł na osobę - są za niskie, by pozwoliły zwrócić się po wypłatę do funduszu. Zmieni się też podejście do ustalania prawa do świadczeń alimentacyjnych z funduszu, będzie bowiem obowiązywać tzw. mechanizm złotówka za złotówkę. Oznacza to, że po przekroczeniu progu dochodowego uprawniającego do świadczeń z funduszu alimentacyjnego, czyli kwoty 900 zł miesięcznie netto na osobę w rodzinie, nie dojdzie automatycznie do odmowy wypłaty pieniędzy przez fundusz alimentacyjny, lecz pomniejszenia kwoty alimentów. 
 



Artykuł pochodzi ze strony filarybiznesu.pl