Radni Prawa i Sprawiedliwości Andrzej Skiba i Przemysław Majewski oraz poseł Kacper Płażyński mają zastrzeżenia co do jakości remontów mieszkań komunalnych w Gdańsku. Na przykładzie nieruchomości przy ul. Strajku Dokerów 17/2 wskazują na szereg niedociągnięć. Lokal ten dwa lata temu przeszedł generalny remont, ale wciąż pojawiają się w nim problemy, np. grzyb.

Działacze PiS uważają, że w komunalnym zakładzie Gdańskie Nieruchomości, odpowiadającym za kilkanaście tysięcy lokali w mieście, dochodzi do wielu zaniedbań, o czym informują ich mieszkańcy.

Do części zarzutów stawianych przez posła i radnych PiS odniosła się rzeczniczka Gdańskich Nieruchomości Aleksandra Strug.

"Sprawa mieszkańców lokalu socjalnego przy ul. Strajku Dokerów 17/2 wielokrotnie poruszana była przez radnych PiS i podawana jako przykład dla rzekomych innych przypadków. Pomimo wielu wyjaśnień i stałej współpracy zarówno z najemcami tego lokalu, jak i radnym Andrzejem Skibą od dwóch lat, temat remontu tego mieszkania używany jest do formułowania uogólnionych tez i zarzutów pod adresem Gdańskich Nieruchomości"

– oznajmiła.

W przesłanym oświadczeniu opisała zakres prac remontowych w lokalu socjalnym przy ul. Strajku Dokerów, których łączny koszt wyniósł blisko 70 tys. zł. Podkreśliła, że wszystkie zgłoszone przez rodzinę z Nowego Portu usterki, które wynikały z zakresu remontu, zostały usunięte na koszt wykonawcy w ramach gwarancji.

Wyjaśniła, że w związku z licznymi zgłoszeniami najemcy lokalu, które dotyczyły zarówno kwestii technicznych, jak i estetycznych po przeprowadzonym remoncie, spółka zleciła wykonanie opinii dotyczącej stanu technicznego nieruchomości. Dodała, że specjalista z zakresu rzeczoznawstwa budowlanego "nie stwierdził ponadnormatywnego poziomu wilgotności ścian w mieszkaniu".

"Występowanie wilgoci na ścianie w łazience spowodowane jest tym, że graniczy ona z nieogrzewanym pomieszczeniem gospodarczym użytkowanym przez najemcę lokalu. Został on zobowiązany do uprzątnięcia pomieszczenia z rzeczy osobistych, w celu umożliwienia właściwej cyrkulacji powietrza. Ponadto w sporządzonej opinii technicznej rzeczoznawca w celu doraźnej ochrony przed wykraplaniem się pary wodnej na ścianie pod wanną zalecił zachowanie na stałe otwartych drzwiczek rewizyjnych dla utrzymania cyrkulacji powietrza"

– podkreśliła Strug.

Dodała, że urzędnicy wielokrotnie prosili radnego Skibę o wskazanie konkretnych lokali, w których dochodziło do zaniedbań.

"Dwie inne sprawy zgłoszone dotychczas przez pana radnego – poza sprawą mieszkania socjalnego przy ul. Strajku Dokerów – dotyczyły rzekomo wolnego lokalu, zajmowanego de facto przez osobę czasowo przebywającą w placówce zdrowia oraz skargi na mieszkańców, którzy bez zgody wynajmującego dokonali przebudowy lokalu. Obie sprawy zostały natychmiast wyjaśnione"

– przekazała rzeczniczka.

Poinformowała też, że w pierwszym półroczu bieżącego roku Gdańskie Nieruchomości przeprowadziły łącznie 120 remontów mieszkań. Ich łączny koszt wyniósł prawie 6 mln zł. "Do dnia dzisiejszego zakończyliśmy, realizujemy lub procedujemy remont kolejnych 59 lokali" – dodała.

Wyjaśniła, że średnia wartość remontu metra kwadratowego powierzchni lokali – które w przypadku zasobu gdańskiego zakładu w ponad 90 proc. stanowią nieruchomości wybudowane przed II wojną światową i wymagają przeprowadzenia prac z zakresu zmiany sposobu ogrzewania czy wyodrębnienia łazienki – wynosi ok 1,6 tys.

"Zakres prac remontowych, bez względu na to, czy jego przyszli najemcy będą w nim mieszkać na podstawie umowy najmu socjalnego przy stawce 2,40 zł za mkw., czy też komunalnego przy stawce 12 zł za mkw., każdorazowo określany jest w kontekście całej nieruchomości i często wykracza poza obręb samego lokalu, obejmując np. docieplenie budynku, stropodachu lub konieczność realizacji innych prac, co ma bezpośredni wpływ zarówno na koszty, jak i termin realizacji remontu"

– przekazała Aleksandra Strug.

We wtorek poseł PiS Kacper Płażyński oraz radni Przemysław Majewski i Andrzej Skiba zorganizowali konferencję prasową, podczas której krytycznie wypowiadali się na temat polityki mieszkaniowej Gdańska.

Płażyński podniósł, że gdańszczanom, którzy od wielu lat żyją w jednym mieszkaniu komunalnym i mają prawo do 90-procentowej bonifikaty przy wykupie nieruchomości, władze miasta odmawiają prawa do nabycia lokalu.

Powiedział, że zgłosiły się do niego dwie rodziny, które chciały nabyć zamieszkiwany od wielu lat lokal za 10 proc. jego wartości, na co miasto nie chciało się zgodzić.

"Główni najemcy, czyli dwie schorowane panie, udzieliły pełnomocnictwa swoim córkom i synowym do reprezentowania ich w tej sprawie. Władze miasta uważają jednak, że te osoby na bonifikatę nie zasługują. Zakładają, że po wykupie będą one chciały to mieszkanie sprzedać. To absurd. Ja się na to nie godzę. Jednej takiej rodzinie udało mi się już w bezpośredniej interwencji pomóc. Mam nadzieję, że teraz również uda się ugiąć wolę gdańskich włodarzy, żeby zmienili swoje stanowisko. Jeśli jednak ta rodzina nie uzyska pozytywnej weryfikacji decyzji, wspomogę ją w walce o sprawiedliwość w sądzie"

– oświadczył Płażyński.

Radny Andrzej Skiba zwrócił uwagę, że w 2018 r. w lokalu komunalnym przy ul. Strajku Dokerów 17/2 został przeprowadzony generalny remont, jednak usterki, które pozostały po przeprowadzonych tam pracach, nie zostały usunięte do dzisiaj.

"Mieszkanie to miało zostać przekazane rodzinie z Nowego Portu. Jednak widocznych było wiele karygodnych błędów i zaniedbań. W wyniku presji radnych, mediów oraz determinacji tej rodziny udało się zmusić wykonawcę do wprowadzenia szeregu poprawek. Choć największe niedociągnięcia w większości zostały zlikwidowane, do dzisiaj występują tam niedogodności związane np. z wilgocią i grzybem. Co więcej, pomimo widocznych usterek, w protokole zdawczo-odbiorczym inspektor we wszystkich adnotacjach wpisał, że stan mieszkania jest bardzo dobry"

– mówił Skiba.

Podkreślił, że takich sytuacji jest więcej. "Od mieszkańców otrzymuję sygnały, że remonty są wykonywane w sposób niewłaściwy. Na przykład przez zamalowywanie lub kafelkowanie pleśni i grzybów, które i tak wychodzą po czasie na nowo. Niestety ci, którzy zgłaszali te zaniechania, bez interwencji radnych najczęściej pozostawali bezsilni. Rodzi się więc pytanie, czy Gdańskie Nieruchomości przymykają oko na nieprawidłowości w sposób umyślny, czy wynika to z zaniedbania lub braku kompetencji i zainteresowania ze strony urzędników" – powiedział radny.

Dodał, że mieszkańcy mają problem ze zgłoszeniem swoich zastrzeżeń i uwag w biurze Gdańskich Nieruchomości. Mówił też, że petenci są często źle traktowani przez urzędników. Inaczej jest – jak mówił – gdy przychodzi z nimi radny miasta. "Co więcej, zdarzało się, że dokumenty składane przez mieszkańców w Gdańskich Nieruchomościach ginęły, na co mam dowody" – nadmienił.

Radni PiS skierowali interpelację do prezydent miasta Aleksandry Dulkiewicz. Domagają się odpowiedzi na pytania dotyczące nadzoru prac remontowych zlecanych zewnętrznym wykonawcom przez Gdańskie Nieruchomości. Wnieśli również o udostępnienie pełnej dokumentacji z kontroli nad pracami remontowymi w mieszkaniu przy ul. Strajku Dokerów 17/2. Pytają też o liczbę wyremontowanych lokali komunalnych, co do których mieszkańcy zgłaszali zastrzeżenia w ciągu ostatnich 5 lat. Chcą się dowiedzieć, w ilu przypadkach skorzystano z korekty prac w ramach gwarancji lub rękojmi. Oczekują również, że władze Gdańska wyjaśnią, w jaki sposób zamierzają podnieść jakość prac remontowych w lokalach gminnych.