Nikt nie podważa pozycji, autorytetu i roli prezesa Jarosława Kaczyńskiego w obozie Zjednoczonej Prawicy; czym wyższą funkcje będzie sprawował, tym lepiej dla Polski

- powiedział Jacek Ozdoba (Solidarna Polska) odnosząc się do zapowiedzi, że Kaczyński wejdzie do rządu jako wicepremier.

Dodał, że jego formacja ma dobrą wiadomość dla Polski i złą dla świata przestępczego - Zbigniew Ziobro będzie dalej ministrem sprawiedliwości i Prokuratorem Generalnym. "Minister Ziobro udowodnił, że jego skuteczna walka może doprowadzać na przykład do zmniejszenia przestępczości w zakresie przestępczości gospodarczej" - powiedział Ozdoba.

Tymczasem zgoła inne podejście do sprawy mają niektóre partie opozycyjne.

W rządzie PiS ma się pojawić Jarosław Kaczyński jako prawdziwy nadzorca, którego zadaniem jest pilnowanie ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry; to osłabienie pozycji premiera i ukrócenie zapędów szefa MS

- powiedział szef klubu Lewicy Krzysztof Gawkowski.

Gawkowski wyraził też oczekiwanie, że Kaczyński jako wicepremier "ukróci też zapędy Ziobry i przypilnuje, by nie mógł już tak hasać po politycznej scenie zgłaszając różne kompromitujące projekty dotyczące na przykład sfery osób LGBT, konwencji stambulskiej czy wykorzystując niezgodnie z przeznaczeniem środki z Funduszu Sprawiedliwości".

Z kolei polityk PSL, Marek Sawicki, powiedział, że "prezes PiS Jarosław Kaczyński był już premierem i wchodzenie w rolę wicepremiera nie jest mu do niczego potrzebne". W ocenie posła ludowców, prezes PiS ma już pełnię władzy i nie ponosi żadnej odpowiedzialności konstytucyjnej. "Więc nie wejdzie na wicepremiera, żeby go nadzorował Mateusz Morawiecki i żeby przejąć na siebie część odpowiedzialności konstytucyjnej. To jest niemożliwe" - stwierdził poseł PSL.